Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 567:09 .04 .09 Dzisiaj wróciłam z imprezy . Wiele...

« poprzedni dopis
 

agnusia13 85

Od: 09.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 545,


09.04.09



Dzisiaj wróciłam z imprezy. Wiele sie wydarzyło...

Bawiłam sie świetnie do pewnego czasu. Z Agą strasznie nam się zaczęło nudzić. Byłysmy na wałach a nasi chłopcy szli za nami. W pewnej chwili zaczęłyśmy biegać dla żartów do facetów i z nimi rozmawiać. Było ok. W taki sposób poznałyśmy wędkarzy z Katowic. Trzech młodych mężczyzn. Łukasz ma siedemnaście, a Marcin i Przemek po szesnaście lat. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Po chwili skapłyśmy się, że Łukasze stoją daleko od nas i się tylko gapią. Było to dosyć dziwne.

Wędkarze spytali sie o sklep, więc bez zastanowienia zaprowadziłyśmy najstarszego do biedronki. Wzięła nas akurat głupawka, więc spytałyśmy się go, czy możemy iść za rękę. Zgodził się. Wiedział, że to wygłupy.

W pewnej chwili moj chłopak nie wytrzymał i podbiegł. Wytłumaczyłam mu jednak co i jak. Zaprzyjaźnili się;)

Długo jednak nie stał tam z nami. Wolał iść do swojego grona. Zostałam tylko ja, Aga i nowo poznani ludzie. Dużo rozmawialiśmy i wygłupialiśmy się. Nam i im było to potrzebne.

Poszłam z Łukaszem po drewno. Było już dosyć ciemno, a Marcin nie chciał mu dac latarki. Gdy znaleźliśmy się w lesie, pocałował mnie. Nie przejął się tym, że mam chłopaka itp. Ja się słowem nie odezwała. Drugiego razu nie było, chyba zrozumiał...

Nie zwarzając na ten incydent było zajebiście. U nas takich ludzi nie ma. Mają przyjechać na weekend majowy i na wakacje.

Dziwnie się czuję... Powinnam powiedzieć o tym Łukaszowi, ale jakoś nie chcę... W ogóle dopiero wczorajsza impreza uświadomiła mnie, że jestem zmęczona tym związkiem. Widzę się z nim codziennie po pięć, sześć godzin! Już piąty miesiąc leci. Ja coraz bardziej pewna jestem, że było to tylko zauroczenie chwilowe... Przynajmniej u mnie... Łukasz się we mnie zakochał na maksa. Każdy mi to mówi. Ja też to widzę. Nie chcę go ranić, ale nie wiem czy sam radę dłużej to ciągnąć... Co powinnam zrobić?

Na dodatek jest jakiś dziwny od wczorajszego wypadu.

C.D.N
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Brakło znaków...;(


Nie ciągnij tego na siłę ani z litości, bo będzie cierpiał jeszcze bardziej. A ty będziesz się męczyć...


Z własnego doświadczenia - pomyśl, porozmawiaj, działaj... nic pochopnie, ale też nie skreśl go bez sensu. Może urok nowych facetów "innych" od ludzi dookoła tak zadziałał


Są święta... Chce przez ten czas to przemysleć... Na razie jestem raczej pewna, że mam na razie dość związków...  Zobacze, przemysle... Napisze co i jak... Zreszta historia jeszcze nie jest skończona...


na sile rzeczywiscie nie ma co ciagnac... tu sie zgodze. ta druga osoba zazwyczaj to wyczuwa i tez sie meczy. 


 


w sumie ze zrywaniem z facetem jest jak ze zrywaniem plastra - im szybciej sie to zrobi tym mniej boli. 


a właśnie, że ciągnij! póki jest zakochany to wykorzystuj go podle! tak, tak! :D


Oj pudło, pudło xD Twoja rada jest najlepsza! Dzięki!;* ;P


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.