ZAPYTAJ RAJCHSFIRERA  zobacz opis świata »

Dopis 12:10 kwietnia 1972 roku . PKO o stanie wkładów...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


10 kwietnia 1972 roku.
PKO o stanie wkładów pieniężnych ludności. W bankach PKO obywatele przechowywali 124 miliardy 111 milionów złotych, w tym na rachunkach oszczędnościowych 119 miliardów 337 milionów złotych.
Opinią publiczną wstrząsnęła afera Watergate. Proszek Ixi ponownie został wybrany na mistera pralki. Opowiedziało się za nim 49 z 50 białych podkoszulek.

Byłem gotów poukładać cały ten świat. W moim świecie Polska graniczyła na południu z Brazylią, a odkąd dowiedziałem się że gdzieś tam łączył się ze sobą Sojuz i Apollo 12, w ogóle gotów byłem zrezygnować z granic.
Wiatr rozkołysał gałąź, na której dojrzewały śliwki. Śliwki uśmiechały się do mnie, jakby chciały mi coś powiedzieć. Szeptały coś między sobą, piłem mleko, patrząc jak budzi się dzień. Ulicą szła dziewczynka, mogła mieć jakieś siedem lat. Miała w sobie tyle energii, że aż podskakiwała jak piłka.
Po śniadaniu bawiłem się na podwórku. Rozkopywałem ziemię na podwórzu szukając złota lub drogocennych kamieni. Miałem już swoją kolekcję monet wygrzebanych z miękkiej, wilgotnej ziemi. Odwaliłem jakiś kamień pod którym siedziała żaba.
- Salamalejkum- powiedziała żaba.
Zdjąłem czapeczkę z pomponem, chociaż wydawało mi się przez moment że jest to kapelusz z pawim piórem i ukłoniłem się w pas.
- Czy nie widziała pani gdzieś tam skarbu?- zapytałem.
- Daj mi chłopcze buzi, to pokażę ci skarby o jakich nawet jeszcze nie śniłeś- odpowiedziała i wykonała skok znikając pod krzakiem agrestu.
- Widziałem żabę, tam na podwórzu- pochwaliłem się babci wchodząc do kuchni.
Babcia stała się nagle jakaś milcząca. Postawiła wodę na herbatę i długo kontemplowała przyglądając się czajnikowi. Milczałem dyplomatycznie.
- Odkryłeś jeszcze coś ciekawego?- zapytała wreszcie, odganiając się od muchy.
Odpowiedziałem że nie. Wycofałem się z kuchni i pognałem w kierunku rzeki. Przez mostek przejechał samochód. Jego wygląd musiał niektórych bardzo dziwić. Była to limuzyna z otwartym dachem, obok kierowcy siedział elegancki mężczyzna, który poprawiał dłonią grzywkę i głośno się śmiał.

Pan Rise toczył przed sobą pusty baniak. Widocznie był mu do czegoś potrzebny, ale baniak podskoczył i zaczął się turlać do rzeki. Kiedy mnie mijał chciałem go zatrzymać, ale wyszło tak że nadałem mu jeszcze silniejszy bieg.
Pan Rise za nim skoczył i już się zdawało że go dopadnie, kiedy baniak się stoczył i wpadł do wody.
Łąka była miękka od roztopów, pełno było kałuż a rzeka zaczęła się wić. Dlatego baniak nie uciekł daleko, tylko zaczął się kręcić w jakiejś zatoczce.
Pan Rise nie mógł go dosięgnąć, więc wkroczyłem do akcji, wszedłem do wody i wyciągnąłem go.
Białe, puszyste jak mleko chmury kłębiły się nad nami. Zgodziłem się pomóc panu Rise, minęliśmy kilka ulic, żeby wejść na teren czyjejś posesji, gdzie wyszedł nam naprzeciw mężczyzna, który trzymał pod pachą obraz. Przyjrzałem mu się uważnie i stwierdziłem że jest to mój obraz, to ja go namalowałem. Otwarłem furtkę i poprosiłem o zwrot, jednak pan Rise i ten mężczyzna ulotnili się, zostałem sam. Nie licząc rzecz jasna zwierząt, które udało mi się udobruchać machając im przed nosem reklamówką pełną pieniędzy. Widocznie uspokajał je ich zapach. Były to amerykańskie pieniądze.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

kakao, ale dobre

Aż przypomniał mi się stary, popeerelowski kawał o babci i kakao...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.