Wyrwana kartka z pamiętnika.  zobacz opis świata »

Dopis 19: 13 .03 .2006 Tego dnia...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



13.03.2006



Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Zasiedziałam się w bibliotece i jakoś uciekł mi autobus. Godzina dziewietnasta, ciemno i zimno. Pamiętam krople deszczu na twarzy i skostniałe dłonie. Zadzwoniłam po mamę. Miała być w ciągu dziesięciu minut po mnie. Najdłuższe dziesięć minut w moim życiu. Przyszło trzech chłopaków. Jeden ode mnie ze szkoły. Stałam na murku, który był lekko osłonięty daszkiem. Latarnia świeciła idealnie na moją postać. Zatrzymali się koło mnie. Ścisnęłam dłonie i wolno oddychałam. Jakbyście widzieli jak oni patrzyli na mnie, na moje włosy, na moją torbę, na moje buty. Na wszystko. Dokładnie i precyzyjnie obejrzeli mnie. Bez słowa, bez gestu, bez szeptu. Tylko mimika. Sądząc z ich wyrazu twarzy byłam dla nich ładna. Potwierdziły to słowa jednego z nich.

- Pukniemy ją co? - zaśmiał się ukazując szczerbatość. Zeszłam z murku i fuknęłam. A nie miałam glanów, bo jakbym miała to bym ich kopnęła. Każdego i mocno.

- Te lala, ka idziesz? - zapytał drugi zastępując mi drogę z przodu. Westchnęłam i pohamowałam się przed jakimkolwiek komentarzem. Nie chciałam ich drażnić. Pada deszcz, zimno i ani żywego ducha. Mamy też jeszcze nie ma.

- Tam jest mój chłopak, idę do niego - powiedziałam drżacym głosem. Drżał od strachu czy od zimna? To i to.

- Jasne, jasne. My tylko ciebie na moment - poczułam mocny uścisk na ręku. Wyrwałam się i odskoczyłam.

- Kocica - zaśmiali się. Zaczęłam do nich mówić, uważnie patrząc na ich ruchy. Co mówiłam? Klnęłam i coś jeszcze. Nie pamiętam, ale napewno ich powyzywałam.

- Milcz kurwo - powiedział jeden i nagle strzelił mnie w twarz. Zachwiałam się. Okulary mi spadły z nosa, potoczyły się gdzieś. Jeden złapał mnie za ręce od tyłu. Ocharałam jakiegoś, innego kopnęłam i jaja. Nagle złapali mnie za włosy. A miałam długie. Zmusili mnie do kucnięcia.

- Będzie miło - mruknął ten ode mnie ze szkoły. Podszedł blisko. Ugryzłam go w jaja. Wyrwałam się. I nagle przyjechała matka. Uciekli, a ja już nie budzę się...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.