Pan Edward  zobacz opis świata »

Dopis 1:17 . maja 2009 r . Pomimo panującego skwaru...

 

groszek 62

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 10,

Dopisów: 532,


17. maja 2009 r.



Pomimo panującego skwaru, wnętrze niewielkiego sklepu było przyjemnie chłodne. Półki uginały się od różnego rodzaju alkoholi, w zdecydowanej większości tych tańszych. Za ladą stał niewielki człowieczek o poczciwej twarzy i dość sympatycznym spojrzeniu. Czekał. Zbliżała się godzina jedenasta, ulubiona pora tutejszych amatorów wszelakich trunków. Za chwilę rozpocznie się ruch. Będą przychodzili starzy weterani, młodzi weterani i nowicjusze. Pod pojęciem młodych weteranów kryli się nawet osobnicy poniżej czternastego roku życia. Bo pan Edward nikomu nie odmawiał. Nie sprzedałby im, poszliby gdzie indziej. Zarobiłaby konkurencja. A po co miał dać zarabiać konkurencji? Nie, pan Edward zdecydowanie nie uważał za słuszne zbawianie świata w postaci kwitnącej młodocianej patologii. Jedynie słuszny był jego własny interes.

Dlatego do pana Edwarda o tej porze ciągnęły tłumy. Zazwyczaj kilka minut po jedenastej w niedzielę, gdy kościelne dzwony biły na koniec mszy i tłumy gorliwych parafian wylewały się z nawy głównej zabytkowego kościoła.

Pan Edward spoglądał cierpliwie na zegar wiszący po jego prawej stronie. Za trzy jedenasta. Za trzy minuty kościelne dzwony ogłoszą zapowiedź ruchu w jego sklepie.

Sklep prosperował bez większych trudności już od początku lat dziewięćdziesiątych i jak do tej pory zawsze przynosił zyski. Zainteresowanie nie spadło do dziś dnia. Właściciel gratulował sobie inwencji po kilkakroć – była to bowiem jedyna instytucja, która nie miała prawa się rozpaść. Dopóki istnieje wieś, a w niej mieszkańcy, popyt będzie pierwszorzędny. Tego pan Edward był pewien i trzeba mu było przyznać rację.

Dzwony obwieściły koniec mszy, a pięć minut później w drzwiach stanął pierwszy klient, odświętnie ubrany. Pan Edward nie miał w zwyczaju mylić się, zwłaszcza w dziewiętnastym roku prowadzenia prowincjonalnego monopolowego. Było to dla niego tak oczywiste, jak to, że po dniu nastaje noc, a dwa razy dwa to cztery... Choć tego drugiego nie każdy był tak pewien.

Pierwszy klient objawił się w postaci Zygmunta, gadatliwego żulka, który lubił na miejscu dzielić się zakupionym trunkiem ze sprzedawcą, który znów udzielił mu litościwie „na krechę”. Tak, Zygmunt dał się lubić, o ile nie trzeba było go wynosić ze sklepu. A to się czasem zdarzało. Czasem nawet częściej.

- Cześć, Edziu – Zygmunt uśmiechnął się promiennie od progu.

"Weźmie na krechę" - pomyślał pan Edward z niezbitą pewnością.

- Siema, Zygmuś. Co tam na wsi? - zagaił grzecznie.

- Z kościoła wróciłem dopiero co, a tak gorąco, że szlag trafia. Daj no to, co zawsze, dwa. Oddam, jak będę miał.

Bezbłędnie, nie mylił się. Zdjął z półki dwie "Starogardzkie" i podał bez oporu.

- Lecę do starej, a potem do Władka. Popiłbym chętnie, ale czasu nie mam – powiedział Zygmunt radośnie i znacząco.

- Czemu? - Pan Edward z jednej strony był zawiedziony, że tym razem nie popije z Zygmuntem, z drugiej zaś wiedział, że ma on coś do zakomunikowania. Nie była to bynajmniej zasługa szczególnego szóstego zmysłu właściciela. Otóż, Zygmunt wbrew swoim słowom stał uparcie i szczerzył się swoimi ubytkami w bliżej nieokreślonym kierunku

- Wnuczkę mam! - ryknął radośnie po chwili teatralnego napięcia. - A co tam, stara poczeka, pijemy. – Zatarł ręce i rozpieczętował butelkę.

- Tak, to trzeba opić – uradował się pan Edward i zanurkował pod ladę.

Po chwili cieszyli się obydwaj, a połowa zawartości butelki zniknęła "w niewyjaśnionych okolicznościach".

Po wyjściu Zygmunta pan Edward wyciągnął spod lady zeszyt w kolorowe kwiatki i zanotował drżącą ręką:

"19.05.2009 r.

1.Po 11.00 – Zygmunt - 2 ,

ma wnuczkę."

Następnie odłożył zeszyt i kieliszki na swoje miejsce. Pod ladą, gdzie ludzkie oko nie zajrzy. Chyba że będzie bardzo wścibskie.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Groszku, piśmienna miłości ty moja xD Jak zawsze mile mnie zaskakujesz sposobem konstruowania zdań i przekazywania prostych rzeczy wsposób wyjątkowy.


Kolejne trafione opo, ktore przypadkiem znalazłam.


W kolejnym wpisie miałam dać plusy, ale zapomniałam, zatem wstawie je przy pierwszym, bynajmniej będzie logicznie.


Za całokształt, pomysł, podejście i postacie.


P.s. Dopiszę się w najbliższym czasie, o ile pozwolisz,bo temat niezwykle mi bliski (pracowałam w MOPSie jako pracownik socjalny, zatem bezpośredni miałam do czynienai z takowym środowiskiem) i jakże wiele można z niego wykrzesać przy odrobine chęci i czasu!


Dziękuję i zapraszam. ^^


Ciekawie się zaczyna:)


Zobaczymy, co z tego dalej wyniknie. Za dystans, poczucie humoru i klimat plus:). Na pewno się dopiszę, ale dopiero w ferie.


Pozdrawiam :)


OPIS ŚWIATA:

* mianowicie[:]

* sekreciki[;]

* córki[;]



WPIS:

* 17[.] maj[a]

* tak oczywiste[,]

* Daj no to[,]

* Oddam[,]

* [P]an Edward z jednej

* pijemy[.] - [Z]atarł

* Chyba[/,]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.