Wrzosowy jogurt miodowy według ostrężynowego, kremowego paliwąsa   zobacz opis świata »

Dopis 13:...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Grrrbbrrrruuuummmmmsss!- hałas dochodzący ze świata zewnętrznego rozkołysał żyrandol. Na ziemię osypało się kilka płatków tynku a obraz w telewizorze zachwiał się.
Chemik, Koniowąsy i Józef lekko osłupieli kiedy przed sklepem zaparkował czołg. Włazy otwarły się i po chwili ujrzeli jak po jego skorupie skacze rozradowany pies. Janek i Gustlik zsunęli się w dół, poprawili mundury, Janek nacisnął klamkę i po chwili weszli do środka.
- Guten morgen- odezwał się Gustlik- szprechen zi dojcz?
- Witamy szanownych panów, czyżby panowie przyszli po majteczki? Prosimy, prosimy dalej, mamy majteczki w najlepszym gatunku, pełny asortyment, z dalekiej podróży? coś na zmianę? z ocieplaczami, czy bardziej chodzi o bajerek?
Gustlik spojrzał na Janka i stwierdził nie bez zdziwienia- To my są jakby w domu...
- Na mapie wszystko wygląda inaczej, myśmy myśleli że to już Francja?- zastanawiał się Janek.
- Francja elegancja, tu nawet lepiej niż Francja, u nas najlepsze ceny, a asortyment...palce lizać!- podchwycił rozentuzjazmowany Józef.
Koniowąsy z Chemikiem otwarli nową paczkę fistaszków i przyglądali się tej scenie jakby w interaktywnym kinie.
- Skoro już my tu som, to wezma jedna para dla Szarika. W kierymś odcinku żech mu obiecoł prezent.
Szarik, Szariczku, chodź no tu ino.
Pies podbiegł do Gustlika merdając ogonem, a Janek wyciągnął mapę i rozłożył ją na ladzie delikatnie, jakby dotykał satyny. Potarł kark dłonią i krzyknął w stronę ekspedienta- Panie, a daleko jeszcze do Berlina?!
Józef ukłonił się elegancko. Nie wiedział co odpowiedzieć, zaproponował kawę i odebrał od Janka płaszcz.
- Janku, mój drogi Janku, kochany mój- nagle drzwi się otwarły i wpadła przez nie Marusia.
- Marusia!
- Janek!
- Marusia!
- Janek!
- Marusia, a ty skąd?
- Jechałam za wami dżipem, Janku tak się stęskniłam za tobą, muszę ci powiedzieć coś ważnego.
- Ja też ci coś muszę powiedzieć...
- Może państwo skorzystacie z przymierzalni?- wtrącił się sprzedawca, ale Marusia nie zwróciła na niego uwagi.
- Janku, mój drogi Janku, miły mój.
- Kocham cię- odezwał się gromkim głosem sierżant Czernousow, który w tym momencie wszedł zamaszystym krokiem do sklepu. Z butów kapało błoto tworząc na podłodze charakterystyczny ślad przypominający wielkiego pomidora. Czernousow wyznawał właśnie miłość swojemu karabinowi któremu postanowił zafundować majtki, ale Marusia opatrznie go zrozumiała.
- Sierżant wzywa- powiedziała do Janka puszczając jego szyję.
- Właśnie o tym chciałem z tobą porozmawiać- Janek przytrzymał ją za dłoń.
- Janku, kochany mój, cóż chciałeś mi powiedzieć?
- Marusia, pora żebyś spojrzała na siebie- wskazał jej lustro Janek.
- Cóż znowu drogi Janku, już ci się nie podobam?
- Podobasz mi się, kocham cię. Spójrz teraz na swoje pagony.
- Cóż znowu drogi Janku?
- Cztery gwiazdki.
- No i?
- To znaczy że nie musisz już słuchać sierżanta...
Marusia osłupiała na moment, a potem rzuciła się Jankowi w ramiona.
- Jaki ty jesteś mądry, może nie zasługuję?
- Kocham cię, następnym razem ty mi zwrócisz na coś uwagę i będziemy kwita.
- To może wyrównamy rachunki od razu?
- Cóż znowu kochanie?
(Bardzo długi i sexy pocałunek)
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.