Oi!  zobacz opis świata »

Dopis 10:...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Marysia wyszła jak zawsze na pole coby wydoić krowę. W sumie to dwie krowy, ale jedna była lekko ciotowata i nie zawsze dawała mleko. Marysia zarzuciła swe długie, jasne warkocze na plecy i radośnie ruszyła z dwoma mleczarkami pod las, gdzie pasły się krasule. Dojąc Mańkę usłyszała śpiewy, odgłosy sapania i ogólnie – dziwne zamieszenie. A to wszystko za pagórkiem, koło lasu. Dziewczyna cicho zakradła się, aby zobaczyć co się tam dzieje. Serce biło jej szybko, bo przeczuwała sensację. Najpierw zobaczyła karetkę. Przeżegnała się szybko, klękając na zielonej, soczystej trawie. Gdzieś w tle zamuczały zwierzęta. Po chwili zobaczyła ludzi. Ubranych w skóry, kratkowate ubrania, mieli dziwne fryzury. Jak kogucie czuby. Śpiewali coś i stukali się butelkami. Prawdopodobnie z winem. Marysia oblizała usta. Nie piła nigdy alkoholu. Miała te swoje lat dwadzieścia… Wychyliła się mocniej, aby zobaczyć całe towarzystwo. Sturlała się z górki głośno piszcząc. Biała sukienka zawirowała w powietrzu. Wylądowała przed nogami Tygrysa.

- Ło jezusiku!

- Dziewica! – Leń zerwał się na równe nogi i pomógł wstać Marysi. Dziewczyna zarumieniła się.

- Dziewica? – Mała podeszła lekko się chwiejąc. – To my zaraz dopuścimy jakiegoś byczka… Masz winka! – Marysia chętnie sięgnęła po butelkę. Po kilku łykach była wstawiona. Zaczęła kręcić się i radośnie śpiewać „Gorzkie żale”.

- Mam ochotę pieprzyć się w lesie z grzybkami. – Mruknęła zalotnie do Domki, która spała na lewym boku. W kąciku ust miała zaschniętą spermę. Tygrys podszedł do Marysi i coś jej wyszeptał do ucha. Po chwili zniknęli w lesie.

- Onn! Poszedł! Z nią! – Mała zaczęła krzyczeć i tupać.- Idę to zrobić kurwa, z jakimś parobkiem – dziewczyna lekko się zachwiała i ruszyła przez łąkę. W połowie drogi ściągnęła martensy i rzuciła je za siebie. Potem rozebrała się do rosołu. Pociągnęła łyk winiacza. – Jestem samolotem! Tanie linie, nagie linie! – Mała rozłożyła ręce i zaczęła biegać po łące udając samolot. Leń popatrzył sobie chwilę na jej jędrne ciałko i zaczął walić konia na łonie natury. Żałował, że nie na łonie Małej… Oblizał usta i sięgnął po kolejną butelkę.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

...bo się spłakałam ze śmiechu :D:D:D kocham to opowiadanie!


marudziła o wpis a teraz się sama nie wpisuje... :P


a ile ja czekałam na twój wpis, co :D?


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.