Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 603:24 .05 .09 . Dawno nie pisałam . Brak czasu...

« poprzedni dopis
 

agnusia13 85

Od: 09.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 545,


24.05.09.



Dawno nie pisałam. Brak czasu i chęci. Wiele się wydarzyło...

Wybrałam już trzy szkoły. Na pierwszy miejscu jest oczywiście TZN – jakby mogło być inaczej? Matka cały czas ma oto jakieś pretensje... W każdej szkole są narkotyki, taka prawda. To ode mnie zależny czy będę je brała czy nie. Ona jednak twierdzi, że to najgorsza szkoła. Taka chodzi opinia po Częstochowie. Najgorsze technikum. Tylko, że mają najwyższy poziom jeśli chodzi o technika w okolicy. No i tam informatyka stoi na wysokim poziomie i naprawdę jej uczą, a nie jakiś głupot.

Złożyłam tam papiery. Pojechałam we czwartek. Tak się składa, że akurat na pierwszym roku jest mój pierwszy chłopak – Mateusz. Bardzo go lubię. Jest mym przyjacielem. Tylko on mnie rozumie, pomaga przetrwać trudne chwile. Jest w stanie zrobić dla mnie wszystko. Ostatnio nawet zaproponował, że gdyby miało mnie tylko to uszczęśliwić, to jest w stanie ze mną chodzić. Oboje jednak wiemy, że to już nie miłość. On kocha Danusię, która go nie chce. Ja jestem po ciężkim związku i nie zamierzam na razie nic się w angażować.

Nikt nie zrobił dla mnie tyle co on. Tylko Mateusz potrafi mnie pocieszyć, zrozumieć. On tylko wie, jaka jestem i jakie mam problemy. To działa i w druga stronę.

Poznałam we czwartek jego klasę. Miałam wtedy urodziny, poszliśmy na piwo. Rok nie widziałam Mateusza, nic się nie zmienił. Zachowywał się jednak przy kumplach inaczej... Oni nie wiedzą, że jest nieszczęśliwie zakochany, że tworzy powieść fantastyczną, że potrafi śpiewać... Nic. Udaje przed nimi inną osobę. Jest jak chłopiec na posyłki. Nie mogę tego zrozumieć. Mu taka opcja pasuje. Rozumiem go. Kiedyś byłam taka sama. Szara myszka, którą się wykorzystywało. Zmieniłam się jednak i tego nie żałuję! Mateusz jednak nie chce taki być. Woli udawać przed kumplami i przede mną być szczerym...

Byliśmy w barze. Ja, jako jedyna kobieta i piętnastu chłopów. Przywykłam! Dość miło mi się rozmawiało, pomijając fakt, że tylko Matkiem gawędziłam. Pod koniec spotkania inni do mnie zagadywali. Zrobiło się bardzo miło i sympatycznie.

Nikogo jednak nie zapamiętałam. Nikt nie wyróżniał się z tłumu, by był warty mej uwagi.

Na wieczór na nk dostaję zaproszenia. Od kogo? No oczywiście, że od klasy Matiego! Zaakceptowałam...

Jeden Sebastian... Zaczęłam z nim pisać, bo jako jedyny oprócz zaproszenia napisał jakąś wiadomość. Odpisałam mu i zaczęła się rozmowa. Najpierw na komentarze nk, potem na pw, gadu-gadu, a teraz i smsy.

Zaprosił mnie do kina, na dzisiaj. Zgodziłam się. Postawiłam jednak sprawę jasno. Nie szukam chłopaka i to się na razie nie zmieni. Nie zrezygnował. Jest dość miły i sympatyczny, z tego co kojarzę z baru.

Przed kinem ma mi pomóc w matematyce. Wszyscy ostro mi kibicują, by mnie przyjęli do TZN-u.

Nie wiem czemu, ale myśleli, że ja z Mateuszem jesteśmy parą. To, że się świetnie rozumiemy bez słów, wiemy o sobie wszystko, nie znaczy, że musimy być ze sobą. Gdy się dowiedzieli, że zerwaliśmy i to rok temu, od razu pytania czemu...

Odpowiedź jest banalna. Odległość... Nie miał czasu przyjeżdżać, a ja nie mogłam dość często wtedy do miasta jechać. A widywać się raz w miesiącu albo i jeszcze rzadziej nie miało sensu.

Ten tydzień będzie najgorszy... W sobotę mam komers. Już od piątku robię dekorację. Wystrój jest o tematyce: „Paryska uliczka nocą.” Pełno roboty, ale uważam, że warto. Będzie ślicznie! Niestety, przez to nie mam czasu się uczyć. Kadra nauczycielska jakby jeszcze na złość powiedziała, że po komersie nikogo nie poprawi... Lekcji i tak nie ma w tym tygodniu, a bo tu trzeba poloneza przetańczyć, a tu wycieczka, a tu znowu dekoracje.

Znalazłam chwilę czasu i dlatego postanowiłam to napisać. Oczywiście wydarzyło się o wiele więcej od mojego ostatniego wpisu, ale nie ma opcji bym dała rade wszystko opisać...

Łukasz cały czas do mnie pisze... Nie reaguje na jego smsy, na gg siedzę na niewidoku. Nie mam ochoty z nim rozmawiać a tym bardziej go widzieć. On tego nie rozumie... Już nie wiem jak mu przemówić do rozsądku...

Dobra ja kończę, bo zaczynam pewnie przynudzać, zresztą jest po dwunastej i należałoby się jakos przygotować na ten wypad...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.