Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 769:31 .01 .2010 Już...

« poprzedni dopis
 

agnusia13 85

Od: 09.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 545,


31.01.2010



Już siedemnastego lutego będę w szpitalu w Zabrzu... Od października czekam na tę wizytę. Jadę na diagnostykę nerek. Najprawdopodobniej choruję na to, co i Kamil - kamica nerkowa.

Nie wiem czy opiszę tutaj co działo sie od października w moim życiu, a wiele się wydarzyło. Mam niesamowity bałagan w głowie. Po raz kolejny nie potrafię podjąc jakiejkolwiek decyzji, a co dopiero mówić o prawidłowej. Wiem, że ranię przy tym ludzi, którym zależy na mnie i również samą siebie. To jednak nie jest takie proste. Dołożyć do tego ciągle problemy zdrowotne, masę nauki, ciężką sytuację w szkole, wieczne awantury w domu... Dół gwarantowany! Ja staram się jednak trzymać.

Nie jest łatwo, biorąc pod uwagę, że nie mam żadnej przyjaciółki. Nie potrafię się z dziewczynami zaprzyjaźnić. W klasie jestem jedyną osobniczką owej płci. Chłopcom buzują hormony i wyżywają się na mnie. Ostatnio miałam sprawę o molestowanie w klasie. Kawały na tle erotycznym... Od tego czasu z klasą nie mam zbyt dobrych kontaktów. W miłości również mi się nie układa, pomimo, że mam chłopaka. Nie jest to jednak ten jedyny - Mateusz... Trzeba żyć dalej, czekać i mieć nadzieję, że pokocha mnie tak samo, jak ja jego i nie będzie bał się zaanagażować. Kocha mnie, jest zazdrosny o mnie, szczególnie teraz, gdy jestem z Piotrkiem, ale to własnie on powiedział, żebym spróbowała z innym. Nam już dwa razy się nie udało - zawsze było jakieś "ale". Teraz się boimy spróbować po raz trzeci. Być może zniszczyłoby to kontakty między nami, a jest on dla mnie najlepszym przyjacielem. Dlatego wolimy przeczekać, a ja mam spróbować zakochać się w innym, być wreszcie szczęśliwa.

Po raz kolejny wróciłam do mego nałogu - do leków. Na dzień dzisiejszy nie mam żadnych w domu. Mateusz przeszukał cały mój pokój i zabrał wszystkie tabletki jakie miałam. Nie mam mu tego za złe. Jako jedyny widzi co się dzieje i stara mi sie jakoś pomóc. Właśnie on, a nie chłopak czy rodzina...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

:(
Chyba 17-tego LUTEGO?

Na twoim miejscu najmniej bym się przejmował chłopakiem. Jesteś bardzo młoda, masz mnóstwo kontaktów. W końcu znajdzie się ktoś, że będiesz wiedziała, że "to jest to". Nie przesądzam, że nastąpi to przez poprawę dotychczasowych stosunków.


Problemy ze zdrowiem bywają mniejsze i większe. W dzieciństwie byłem cztery razy w szpitalu i to oczywiście zawsz sam. Jak sześcioletnia wtedy córeczka miała iść na operację przepukliny to żona kazała mi z nią pogadać. W pracy miałem przerwę i nabazgrałem króciutki wierszyk opowiadający jak to mniej więcej będzie w tym szpitalu. Po kilku latach malarka z zielonogórskiego podarowała mi ilustracje do wierszyka i wydałem kolorową książeczkę drukowaną w Chinach.


Tak sobie myślę, że jak mi będzie ciężko w szpitalu, a już bywało, to sobie będę tę rymowankę na okrągło szeptał.


*choruj[ę]

*si[ę]

*podją[ć]

*podjąć [jakiejkolwiek] decyzji [/jakiejkolwiek]

*zale[ż]y

*rów[/ż]nież

*bior[ą][c]

*[/e]j[e]stem

*bu[/r]zują

*wy[ż]ywają

*spraw[ę]

*pomimo[,]

*samo[,]

*[je]go

*teraz[,]

*[\"]ale[\"]

*przeczekać[,]

*Mate[usz]


W takim razie życze dużo zdrowia!
Co do facetów, to z nimi już tak jest. Ja też miewałam swoje wzloty i upadki, chociaż częściej i prawie zawsze upadki. W końcu zaprzestałam poszukiwań i właśnie wtedy trafił się ten z którym teraz jestem.
Tak wiec głowa do góry, będzie dobrze. W końcu kiedyś musi być dobrze. Ważne, żebyś po prostu teraz o to lepsze walczyła i myślała pozytywnie. Wiem, wiem, łatwo się mówi, ale wierzę w Ciebie. I wierzę w to, że będzie dobrze :)
Jeszcze raz zdrowia życzę!

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.