Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 1:5 . października Marcin , dlaczego...

 

Stokrotka 52

Od: 11.06.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 386,


5. października



- Marcin, dlaczego nie mówiłeś, że tak tu fajnie? - zaśmiałam się, opadając na dosyć twardy materac mojego łóżka. Mój przyjaciel usiadł obok mnie i spojrzał na Ingę, która nawiasem mówiąc, chyba odpłynęła. Wgapiała się w ekran monitora swojego laptopa i co jakiś czas mruczała pod nosem niezrozumiałe słowa.

- Zawsze wam mówiłem, że studia w Kraku to coś, o czym wam się nawet nie śniło - stwierdził chłopak i przekręcił się tak, że patrzył na mnie od boku. Podparł głowę na dłoni i mruknął ciszej.

- Inga chyba nie może znieść rozstania z Pawłem. Popatrz tylko na nią.

Uniosłam głowę i zerknęłam na bliźniaczkę. Faktycznie, odkąd Paweł ją zostawił, była nieobecna i smutna. Jak można tak przejmować się facetem?

- Inguś, może pójdziemy do klubu wieczorem? - zagadnęłam siostrę.

- Nie mam ochoty, muszę się uczyć - stwierdziła. Zamknęła laptopa z trzaskiem i poszła do łazienki. Wzruszyłam ramionami i wróciłam do wpatrywania się w oczy przyjaciela. Właściwie to Marcin był jedynym facetem, z którym nie łączyło mnie nic więcej. Tylko przyjaźń. Znamy się od dziecka i nie wyobrażam sobie siebie i jego. To nierealne.

- Laurkaaa - Marcin przeciągnął samogłoskę i pochylił się nade mną. Uśmiechnęłam się zadziornie, gdy skradł mi buziaka. Ot tak, przyjacielskiego. Wiele razy się całowaliśmy, ale nie jak para. Coś jak brat i siostra, zwykły cmok.

- Co chcesz, padalcu? - spytałam i zrzuciłam go z siebie. Podeszłam do torby, której jeszcze nie rozpakowałam, i wyjęłam z niej sukienkę koloru moreli. Kończyła się w połowie uda i przewiązywało się ją w pasie. Mama uszyła ją dla mnie, gdy wyjeżdżałam. Wiedziała, że uwielbiam taki krój.

- Może faktycznie pójdziemy do tego klubu, co? - zaproponował Marcin. Usiadł na łóżku i zmierzwił sobie włosy dłonią. Zawsze był przystojny - blond włosy, dołeczki w policzkach, śniada karnacja. I do tego te czekoladowe oczy. Gdyby nie to, że znałam go tak długo, zapewne wzięłabym go tu i teraz.

- A myślisz, że dlaczego się przebieram? - uniosłam brew, rozbawiona, i pozbywszy się jeansów i T-shirtu, założyłam sukienkę. Do tego szpilki plus lekki makijaż i byłam gotowa. Inga stwierdziła, że nigdzie z nami nie idzie. Dziwna dziewczyna. Czasem miałam wrażenie, że to nie moja bliźniaczka, tylko jakieś UFO, które wlazło w jej ciało. Gdy skończyłam się szykować, wyszliśmy z akademika. Był w miarę ciepły wieczór. Jechaliśmy do klubu samochodem Marcina i byłam nastawiona na świetną zabawę. Przed klubem spotkaliśmy kumpli blondyna. Nie lubiłam ich zbytnio, zachowywali się jak napalone króliki. Michał, równie przystojny jak Marcin, podwalał się do mnie, odkąd zamieszkałam w ich akademiku.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

OPIS ŚWIATA:
* /Kraków, WSPÓŁCZESNOŚĆ/ - nie lepiej będzie brzmiało "czasy współczesne"?
* współczesność[.]
* studia [n]a
* Mają duże[,]
* aby gł[/o][ó]wną
* jest[,] oczywiście[,]
* W razie pytań[/,]

WPIS:
* 5[.] październik[a]
* zaśmiałam się[,]
* mówiąc[,] chyba
* nie śniło[/.] - [/S][s]twierdził
* Wła[/s][ś]ciwie to
* brew[,] rozbawiona[,]
* /pozbyłam się jeansów i T-shirtu, zakładając sukienkę./ - czy ona podczas zakładania sukienki zdejmowała jednocześnie bluzkę i spodnie? zmień np. na: "pozbywszy się jeansów i T-shirtu, założyłam sukienkę."
* bliźniaczka[,] tylko
* szykować[,]


Dziękuję za koretkę:)


Za to, że pokochałam to opowiadanie ;*


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.