Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 52: 7 . listopada Poniedziałek...

« poprzedni dopis
 

Stokrotka 52

Od: 11.06.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 386,


***



7. listopada



Poniedziałek, nudny jak nigdy. Siedziałam w tramwaju, ściskając na piersi czerwoną teczkę. A co w niej było? Przepustka do mojej przyszłej kariery. Zeszłego wieczora skończyłam swój artykuł o aborcji, z dosyć dużą pomocą Michała. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo przypomniało mi się, jak namiętnie mu dziękowałam. Jakaś starsza pani spojrzała na mnie jak na wariatkę, ponieważ mój uśmiech poszerzał się coraz bardziej. Wracałam właśnie do akademika, ponieważ wcześniej musiałam pojechać w kilka miejsc na mieście, aby kupić coś na wieczorną kolację. Postanowiłam, że zrobię coś do jedzenia w pokoju, jako podziękowanie dla Ingi i Michała, którzy przez ostatnie kilka dni musieli znosić moje humory.

Byłam już po zajęciach, ale musiałam wrócić na uczelnię, aby oddać artykuł panu Tomaszowi. Zdziwiła go moja obecność w auli. Siedział na niej sam i spoglądał na mnie znad sterty książek i papierów. Podeszłam do biurka profesora wolnym krokiem.

- Dzień dobry - przywitałam się grzecznie. Wręczyłam mu czerwoną teczkę. - To artykuł, który mi pan zlecił.

- Witaj, Lauro - odpowiedział mi swym zmysłowym, męskim głosem. Uśmiechnęłam się kącikiem ust, siadając po drugiej stronie biurka. Założyłam długą nogę na drugą, układając dłonie na kolanie. Wpatrywałam się w niego może trochę zbyt wyzywająco, ale chciałam go po prostu wkurzyć. Czemu? Sama nie wiedziałam.

- Dużo tego - stwierdził, kartkując moje dzieło. Faktycznie, artykuł był bardzo długi. Na kilka stron. - Przeczytam wszystko i zamieścimy go w uczelnianej gazecie. To temat na czasie, dlatego powinniśmy wyrazić także swoje zdanie.

Wmurowało mnie. Nie śniłam nawet o tym, że wydrukują mój artykuł w tym piśmie.

- Dziękuję - odpowiedziałam jedynie, nadal się uśmiechając.

- Jutro po zajęciach przyjdź do mnie. Będę tutaj jak zwykle - poinformował mnie. - W razie czego, wprowadzisz poprawki, jeśli zauważę coś do korekty.

- Dobrze - przytaknęłam ochoczo. Wstałam z krzesła, poprawiając spódniczkę. założyłam torbę na ramię i pożegnałam się z panem Tomaszem. Uśmiechnął się do mnie jak kiedyś. Opuściłam aulę i skierowałam się do akademika.



***



- Dziękuję - wyszeptałam, tuląc się do Michała. Inga poszła do Marcina, ponieważ miał jej pomóc w nauce. Ja z byłym przyjacielem nie rozmawiałam dosyć długo. Ale dzięki temu miałam więcej czasu dla swojego chłopaka.

- Robisz to już chyba piąty raz dzisiaj - zaśmiał się lekarz, głaszcząc mnie po włosach. Jakiś czas temu zjedliśmy kolację, którą nam przygotowałam. Leżeliśmy po niej na łóżku, wtuleni w swoje ciała.

- Kocham cię - szepnęłam, unosząc się na łokciach. Ucałowałam jego rozchylone wargi, zanim zdążył odpowiedzieć.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

zdą[/rz][ż]ył (;


* [***][Enter]7. listopada
* na mnie[/,] jak
* kilka dni[/,]
* {Uśmiechnęłam się KĄCIKOWO} - "kącikiem ust"
* tutaj[/,] jak zwykle
* do mnie[/,] jak kiedyś.


Dopisałabym się, ale pewnie oczekujesz teraz ceny erotycznej, nie? ;/ Robi się z tego kolejne Bliss znaczy Rozkosz... ;P


Własnie teraz moze być następny dzień... Tylko, że ja nie mam pomysłu do dopis, a może i brak weny?


Nie musi być sceny erotycznej, bez przesady:) Może być następny dzień, zostawiam wam pole do popisu. Możecie zająć się też biedną Ingą i Marcinem:)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.