niezwykłe wakacje  zobacz opis świata »

Dopis 4:– A ja? A ja? Ze mną to się nie...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


– A ja? A ja? Ze mną to się nie pożegnasz? – Obruszyła się woda, która nadal była mała, ale już zrobiła się trochę większa (mówiąc kolokwialnie, urosła). Machała łapką i nóżkami w lewym, górnym rogu basenu.
– Ojej! – Zawołała Agnieszka. – Jesteś taka malutka, że cię prawie nie zauważyłam! Zaraz cię uściskam.
– Nie mówiłam, że masz mnie ściskać, ale zwyczajnie pożegnać się. – Woda zrobiła obrażoną minę. – Jeśli mnie dotkniesz, to już całkiem wyparuję. W końcu Agni to po łacinie Ogień, więc Agnieszka znaczy zapewne tyle, co Gorejąca Dziewka, zresztą widzę jak ręce ci syczą z nadmiernego gorąca, zaś zapach siarki cię zdradza.
– Przepraszam, przepraszam, jestem wierny jak kot, nikogo jeszcze nie zdradziłem – żachnął się zapach siarki.
– A to heca! – Powiedział cukrowy baranek, który miał doświadczenie w rozpuszczeniu się w wodzie. Lubił eksperymenty. Szczególnie z roztworami. Z wykształcenia był bowiem chemikiem. – Dziewczęta, uspokójcie się, takie ładne popołudnie…
– To prawda – odezwał się swym dźwięcznym tenorem ratownik i zaczął wolniej przebierać nogami. – Synu, zabierz zacne dziewki na lody, zaś ja zajmę się rozganianiem tłumu.
Baranek łobuzerskim okiem zawadził o ojca, zaś zaraz po tym o niewiasty.
– Zgoda, ale w nagrodę sprawisz mi takie ładne bikini, jakie nosi Agnieszka. Zawsze marzyłem o takim.
– Och – zarumieniła się Agnieszka – jeśli chcesz mogę dać ci to bikini, całkiem mi ono niepotrzebne. Mam ładne ciało, które lubi słońce.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Upichcone w pół minuty, nie szkoda będzie usunąć... ;p

Wybacz, nie mogłam się powstrzymać.

Miałem dziś piękny sen, jeździłem metrem szukając właściwej stacji. Wreszcie ją znalazłem. Było to wieczorem. Sułtan pożywiał się ze swą świtą w budce z hamburgerami. Ale podawano mu wszystko co sobie zamówił, przeróżne smakołyki. Wspaniałe potrawy, owoce i ciasta. Ujrzałem ojca przebranego we wschodnie szaty, tak że tylko ja mogłem go rozpoznać. Siedział obok Sułtana i zajadał. Na konto Sułtana, naturalnie. Ujrzałem też jeszcze jedną interesującą postać, samego siebie, w turbanie, dla kamuflażu umazanego kremem który udawał siwą brodę. Sułtan rozprawiał o jakichś ważnych rzeczach, a my, jak to my, zajadaliśmy i mieliśmy ubaw po pachy.

Zaiste, ciekawy sen:)

Mi się dziś śnił egzamin. Pytania zapisałam. Zobaczymy czy się sprawdzi^^

Pozdrawiam

Aletheia - egzamin? z czego? życze powodzenia! i połamania szpilek! ;]

Ze złożoności obliczeniowej. Dzięki wielkie dobra duszo;)

Jej. Nie usunęłaś jednak? Mam nadzieję, że nie spaprałam Ci opowiadańska. Było takie sympatyczne, w sam raz by wrócić do niego po latach i się uśmiechnąć...

Miłego! :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.