Awangarda świata  zobacz opis świata »

Dopis 1:A ja patrzę na to wszystko i nie wierzę...

 

saranghe_kokoro 2

Od: 16.01.2011,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 2,


A ja patrzę na to wszystko i nie wierzę, w pozłacane ramy tego obrazu, w pastelowe kolory tła, przypadkowe ruchy pędzla, sygnowany obraz imieniem jednego artysty.
Nie wierzę i krzyczę do zgromadzonego tłumu wdychającego z zachwytem nad marną kopią świata, nad iluzją szczęścia i piękna. Gorycz uśmiechów i wrzasków!
Gorycz!
Gdzie byli ci co obiecywali ich bronić? Gdzie byli ci co rozkazywali bronić swej własności? Gdzie byli, gdy ich dzieci umierały od zropiałych ran? Gdzie byli, gdy świstały kule, grzmiało niebo? Gdzie byli ci wszyscy ludzie? Gdzie?!
Nie było ich. Uciekli tam, gdzie kule wymierzone przeciw nim, nie mogli ich dosięgnąć. Pozostawili za sobą świat, ludzi, obietnice- obiecali nowy porządek, lepsze jutro, lepsze życie. Z beznamiętnym wzrokiem, patrzyli na pozostawiający za sobą krajobraz zgliszczy, krajobraz zniszczenia, ziemię spowitą we krwi usłaną dywanem tysięcy ciał niewinnych istnień. I tylko raz po raz z okien wagonów, samolotów krzyczeli do głupiego tłumu, by walczył by się nie poddawał, dla ojców, matek, dzieci, by walczył.
Pozbawieni oczu i języka, ślepi, głusi, niemi, szli naprzeciw kulą, na armię wroga z rozkazu panów z rozkazu boga, z obnażoną piersią z wiarą słowa.
A ci co mieli rządzić , pośrodku niczego, z zakłamaną duszą, patrzą na obraz zniszczenia namalowany ich ręką i słychać ich szepty: To nic, to nic, to awangarda ludzkich marzeń, sny o potędze, sny o czarnym złocie. A ten płacz, te jęki tam za ścianą- rzeknie jeden- To nic, to nic to szczury, to myszy.
Nie słychać nas małych, maleńkich, maluczkich wśród świata zgiełku. Nie widać nas maluczkich na tle ich przepychu.
Dla królów światów, błazny my, tańczymy gdy każą, cieszymy się gdy oni się cieszą, gdy każą nam walczyć- walczymy, każą krwią i potem malować obraz- tworzymy arcydzieło.
I gdy nie widzą, po cichu łkamy wśród niczego. Płaczemy nad losem umierających z głodu dzieci, płaczemy nad ginącymi gatunkami, płaczemy nad okaleczaniem Ziemi, płaczemy gdyż tylko wtedy Oni nie są Nami. Wypłukujemy brud z oczu, zmywamy obłudy zaćmę z oczu, by dostrzec że na obrazie Ich marzeń to nie ciepła barwa czerwieni, lecz to krew się sączy.
Stoję i krzyczę, ja, jedna z wielu, błaznów, marionetka nic nie znaczące życie, kolor tła, szarość na płótnie, krzyczę, jestem tu, pośród was, zwrócicie na mnie swe oblicze! W nadziei szepcze słowa nieznanej mi modlitwy,, by i oni się obudzili spojrzeli na Świat zrujnowany ich rękami i rzekli : Przepraszamy. I na zgliszczach pozostawionych przez uciekającego boga, budowę Świata zacznijmy od nowa.A ten obraz, na ścianie, niech przypomina nam co zostało zrujnowane.
 
1
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.