- A jednak potrafisz rozśmieszać ludzi – zaśmiała się Alicja.
- Jestem Hrabią Kainem i zaraz Ci wszystko wyjaśnię – odparł. - Potrafię ulepić z siebie, co zechcę. Ty znasz mnie jako smutasa, który siedzi przy swoim grobie.
- Więc to był twój grób?
- Oczywiście, i nie jedyny... - rzekł tajemniczo. - Nie wnikajmy w szczegóły. Zostaniesz moją żoną i to powinnaś na razie wiedzieć.
- Z tego co wiem, mam prawo wybrać sobie męża i samodzielnie kierować swoim życiem! Nie chcę współżyć z trupem! - wykrzyknęła i zaczęła uciekać ku drzwiom.
- Alicjo, klamka zapadła!
- To tylko sen, to tylko...
W tym momencie przeniosła się wraz z Czolitem do jakiejś dziwnej świątyni. Nagle ujrzała parę młodą, która nakłada sobie nawzajem obrączki i całuje się czule. Przecież to ona, ona we własnej osobie! Koło niej Hrabia Kain z pięcioma obrączkami u jednej dłoni i dwoma u drugiej. Alicja zdziwiła się i spytała szeptem klauna:
- Czemu on ma tyle obrączek, skoro ja mam jedną?!
- Jegomość ma wiele żon, toć zwie się wielożeństwem bądź poligynią. Każda na inny dzień – odparł uczonym głosem.
- Że co?!
- Jestem Hrabią Kainem i zaraz Ci wszystko wyjaśnię – odparł. - Potrafię ulepić z siebie, co zechcę. Ty znasz mnie jako smutasa, który siedzi przy swoim grobie.
- Więc to był twój grób?
- Oczywiście, i nie jedyny... - rzekł tajemniczo. - Nie wnikajmy w szczegóły. Zostaniesz moją żoną i to powinnaś na razie wiedzieć.
- Z tego co wiem, mam prawo wybrać sobie męża i samodzielnie kierować swoim życiem! Nie chcę współżyć z trupem! - wykrzyknęła i zaczęła uciekać ku drzwiom.
- Alicjo, klamka zapadła!
- To tylko sen, to tylko...
W tym momencie przeniosła się wraz z Czolitem do jakiejś dziwnej świątyni. Nagle ujrzała parę młodą, która nakłada sobie nawzajem obrączki i całuje się czule. Przecież to ona, ona we własnej osobie! Koło niej Hrabia Kain z pięcioma obrączkami u jednej dłoni i dwoma u drugiej. Alicja zdziwiła się i spytała szeptem klauna:
- Czemu on ma tyle obrączek, skoro ja mam jedną?!
- Jegomość ma wiele żon, toć zwie się wielożeństwem bądź poligynią. Każda na inny dzień – odparł uczonym głosem.
- Że co?!


