- A jeśli nie zechcę? - spytał podejrzliwie Marcus, pocierając nadgarstek.
- Zabijemy cię - odparł bez ogródek mężczyzna. - A jeśli nie my, to ktoś w końcu odkryje twój sekret. Trafisz na stos, stryczek, otrują cię, podetną we śnie dychnię... Czy to istotne?
- Nie - wymruczał, nieświadomie dotykając gardła.
- Siadaj, jedz - Kol i jego mistrz usadowili się przy stole. Starszy chłopak łapczywie przyjął podaną pajdę chleba.
- Rzadko kiedy coś się trafia - uśmiechnął się blado po tym, jak kromka w kilka sekund zniknęła wewnątrz jego ust. - Masz szczęście. Przeważnie wcinamy suchary. Nienawidzę sucharów - wymruczał, wbijając zęby w drugą kromkę. Marcus, patrząc na chłopca, uświadomił sobie, że też jest głodny. Ser smakował jak wyciorek do fajki (chociaż chłopiec nigdy nie miał takiego w ustach, wyobrażał sobie, że taki właśnie musi być to smak), chleb był pełny ziarnistości, a grzaniec zdążył ostygnąć.
- Będziesz mnie uczył, panie? - zwrócił się nieśmiało Marcus do mężczyzny, który wciąż mu się przyglądał.
- Zabijemy cię - odparł bez ogródek mężczyzna. - A jeśli nie my, to ktoś w końcu odkryje twój sekret. Trafisz na stos, stryczek, otrują cię, podetną we śnie dychnię... Czy to istotne?
- Nie - wymruczał, nieświadomie dotykając gardła.
- Siadaj, jedz - Kol i jego mistrz usadowili się przy stole. Starszy chłopak łapczywie przyjął podaną pajdę chleba.
- Rzadko kiedy coś się trafia - uśmiechnął się blado po tym, jak kromka w kilka sekund zniknęła wewnątrz jego ust. - Masz szczęście. Przeważnie wcinamy suchary. Nienawidzę sucharów - wymruczał, wbijając zęby w drugą kromkę. Marcus, patrząc na chłopca, uświadomił sobie, że też jest głodny. Ser smakował jak wyciorek do fajki (chociaż chłopiec nigdy nie miał takiego w ustach, wyobrażał sobie, że taki właśnie musi być to smak), chleb był pełny ziarnistości, a grzaniec zdążył ostygnąć.
- Będziesz mnie uczył, panie? - zwrócił się nieśmiało Marcus do mężczyzny, który wciąż mu się przyglądał.


