Rodzina Kowalskich  zobacz opis świata »

Dopis 6: A po co jej konewka? – zapytała sąsiadka...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


- A po co jej konewka? – zapytała sąsiadka cierpko.

- Hm… Po co jest konewka? Może do walenia się po głowie, albo do przetrzymywania robaków? Nie! Do podlewania trawy! – krzyknęłam triumfalnie i szturchnęłam mamę w bok, która chichrała się radośnie.

- Trawę się kosi, a nie podlewa.

- Ale Sumo będzie ćwiczyła – oświadczyła mama idąc ścieżką i rozglądając się dookoła. Sąsiadeczka zaraz potruchtała za nią. Szłam za nimi gęsiego i jakoś tak nieszczęśliwie mi się gumę wypluło, że wplątała się we włosy pani Oliwi. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam ślizgać się po marmurowej dróżce. Wywaliłam się razy dwa i obiłam łokcie. Ale co mi tam.

- Sumo? Jakie sumo? Co będzie ćwiczyć?

- Sumo będzie ćwiczyła karate – oznajmiłam radośnie stając przed drzwiami i otwierając je. Uprzednio oczywiście trafiając kluczem w złotą, pięknie wykutą dziurkę, która błyszczała w słońcu.

- Ładnie tutaj, prawda? – powiedziała mama rozglądając się po pustym, białym mieszkaniu.

- Oczywiście, że ładnie - zagdakała Oliwia - ten pokój to dzienny, ściany pomalowane są farbą o odcieniu bieli osiemset dwa.

- Myślisz o tym, co ja? – Echo mi odpowiedziało, a mama tylko pokiwała głową. Zignorowałyśmy gadanie kobiety.

- Tata się zgubi – oznajmiłyśmy triumfalnie.

- Ależ na pewno nie, tutaj jest tak jasno, przytulnie i dom składa się z piętnastu pokoi plus cztery łazienki i duża kuchnia.

- Może moja kupa nie będzie tak śmierdzieć? - zapytałam. Nikt mi nie odpowiedział.

- Ciekawe ile kosztuje? – mruknęła mama wchodząc do łazienki wielkości naszego pokoju.

- Nie wiem, ale tutaj mogę zrobić sobie salę do tańczenia, tutaj Muniek może jeździć na desce, a Sumo na trawnik – zaczęłam biegać od pokoju do pokoju i krzyczeć, mówić i opowiadać. Kto, co, gdzie i jak. Świetna chałpa.

- Dom kosztuje pięćset tysięcy. Tak tanio, bo nie ma mebli. Wszystkie były zabytkami i ludzie, którzy mieszkali tutaj wcześniej zabrali. Zrozumiałe, prawda? Pieniądze szybko się zwracają, bo tutaj jest taki system słoneczny i jeszcze pod zlewem jest… - sąsiadka poszła do kuchni sądząc, że idziemy za nią. Jednak ja i mama stałyśmy w przedpokoju trzymając się za ręce.

- Ale trzeba będzie pomalować i zrobić po naszemu – oznajmiła mi mama wychodząc po dwóch godzinach z willi, która zrobiła na nas wrażenie wielkości 4568,57.

- Czyli jak? – zapytała się sąsiadka, która już szła za nami niczym nie zrażona. Złoty człowiek. Takiego to tylko jebnąć z bańki i powiesić za flaki. Tym to się już Sumo zajmie.

- Po naszemu czyli po kowalskiemu. Zrobimy tutaj coś cudownego – oznajmiłam radośnie.

- Tego się boję…

Odjechałyśmy z mamą naszym starym samochodem, który nie pasował do willi. Ale my go kochamy, o. Teraz tylko załatwić papierki, kasę wpłacić i będziemy żyć lepiej niż prezydent w swoim kaczym domku. A pani Oliwia… Będzie żałować, że nie jest starą babcią w domu opieki. Muniek, Sumo, Zaza i ja już tego dopilnujemy.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.