Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 84: A propos sąsiadów . Po to chyba jesteśmy...

« poprzedni dopis
 
***

A propos sąsiadów. Po to chyba jesteśmy, by dostarczać im rozrywki? Zatem przed kilkoma minutami rozrywka sąsiadów uległa zakończeniu, a ciągnęła się dobrą godzinę.

Nie wiem czemu ludzie wstydzą się rzeczy, które nie są ich winą. Na przykład ojciec alkoholik. Posiadam takowego i nie widzę powodu, dla którego miałabym się tego wstydzić bądź ukrywać. Plakatów też nie rozwieszam po mieście, ale jeżeli już się mnie ktoś o to zapyta, dlaczego mam kłamać i to kryć? Przecież nie ja wpycham mu kieliszek do ręki w końcu.

Wróciłam dziś po fireshow, czyli jakąś godzinę albo i więcej temu do domu. Nie miałam nic przy sobie, bo na pokaz pojechałam tylko z biletem w ręce, bo na cholerę mi była torba, skoro cały sprzęt był w samochodach?

Wróciłam i okazało się, że wszystko zamknięte. To zaczęłam dobijać się do drzwi. Po kilku minutach przyjechała moja matka i okazało się, że klucz co prawda posiada, ale do domu nie wejdziemy, bo mój cudowny pijany ojciec złośliwie zostawił klucz w zamku. A zamek mamy taki więcej specjalny, że klucza nie ma szans wypchnąć.

Dom jest piętrowy, dziadkowie mieszkają na parterze (też dość wysokim), a my na piętrze.

Obudziliśmy dziadków.

Łomoty, telefonowanie i rzucanie kamieniami nie pomogło.

Więc przynieśliśmy drabinę i wylazłam na balkon. Drabinie brakowało dobrego pół metra do balkonu, więc musiałam się na rękach podciągać na dolnej balustradzie, ale chrzanić to.

Ojciec, gdy załomotałam w okno, najpierw obrzucił mnie wyszukanymi przekleństwami, a potem oznajmił, że drzwi nie otworzy.

To się zdenerwowałam.

Najpierw spokojnie oświadczyłam, że w takim razie wybijam szybę, do czego akurat byłam zdolna. A później nawrzeszczałam tak, jak chyba nikt nigdy na niego nie wrzeszczał.

Ojca zamurowało.

Jednakże nie dało to nic.

Zatem babcia wyturlała się z moją pomocą na balkon i po półgodzinie ryków dom stanął otworem.



Takie atrakcje przytrafiają się dość często i bynajmniej nie odbiera mi to humoru, bo się zwyczajnie przyzwyczaiłam.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.