Życie po życiu  zobacz opis świata »

Dopis 36:Agnieszkę przeszył dreszcz . Powoli...

« poprzedni dopis
 
Agnieszkę przeszył dreszcz. Powoli odwróciła głowę i spojrzała w dół. Znów świat zawirował, lęk wysokości męczył ją od dziecka. Głośne dźwięki rozrywały jej głowę od środka.

- Nie umiem ci pomóc! – krzyknęła. – Zaczynam nowe życie, jestem kimś innym. Zostawcie mnie!

- Nie jesteś. I mogę ci to udowodnić? – Julia podeszła krok bliżej.

- Proszę odsunąć się od barierki – mówił przez megafon policjant.

Chwilę później rozległo się pukanie. Do pokoju wtargnęło dwóch mężczyzn. Jeden z nich najwidoczniej pracował w ochronie, drugi zaś w recepcji.

- Proszę się uspokoić, pomożemy pani.

- Nie mnie, nie mnie! – Wymachiwała niezręcznie rękoma. – Im pomóżcie! – Wskazała na Julię.

- Proszę pani… tu nikogo nie ma… - Jeden z mężczyzn powoli zaczął podążać w jej stronę. – Niech pani poda mi dłoń, pomożemy pani się od tego uwolnić.

W tym momencie Tomek zaczął się szalenie śmiać.

- Nikt ci już nie pomoże, zabłądziłaś, zabiłaś, jesteś już jedną z nas. Tylko my wiemy, co może cię oswobodzić z kajdanów szaleństwa.

- Nie jestem szalona! – ryknęła Agnieszka.

- Nie wątpię – mruknął drugi mężczyzna. – Jednak proszę dać sobie pomóc.

- Chodź z nami, chodź… kiedyś nam ufałaś – odezwał się głos obok.

- Ja… ja nie wiem.

Tomek niespodziewanie złapał ją za rękę. Jego dłoń była zimna i wilgotna. Kobieta odskoczyła w tył i wtedy pojmał ją jeden z pracowników hotelu.

- Zwieziemy panią tam, gdzie będzie lepiej, zobaczy pani.

- Ale… ja… - Wyciągnęła jeszcze desperacko dłoń w stronę Tomka, ale on tylko pomachał jej na pożegnanie, ironicznie się uśmiechając.

W tym momencie kobieta złapała niewielki świecznik i uderzyła nim w kark mężczyzny. Upadł nieprzytomnie na podłogę. Drugi rzucił się na pomoc. Przycisnął kobietę do ziemi. Zaczęła go szarpać, gryźć i kopać, on jednak trzymał ją z całej siły,

- Pomóż mi, pomóż! – krzyczała do swojego męża, ale ten tylko patrzył na tę scenę z szyderczym uśmieszkiem.

- Pani nie daje mi innej możliwości – mruknął ów mężczyzna. – Będę musiał… - Począł grzebać w kieszeniach ochroniarza w poszukiwaniu pistoletu. Kobieta zaczęła głośno wyć, zakołowało jej się w głowie i straciła przytomność. Chwilę poźniej do pokoju wkroczyła uzbrojona policja i zabrała ją do ośrodka psychiatrycznego.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Wpis był zrobiony na szybko, więc jak znajdę chwilę to go poprawię. Jednak chyba wiadomo, o co mi chodziło ;))!

Mam pewne wątpliwości i chętnie się z nimi podzielę ^^



1. Jak kobieta dała sobie radę z dwoma mężczyznami? Rozumiem śmierć tego pierwszego, ale ten drugi to jakiś opóźniony musiał być ;]



2. Nikt nie przyszedł więcej? Przecież to hotel, ludzie z ulicy widzieli, jak chciała skakać! Powinna się zjawić recepcja, policja!



3. Nie rób wpisów na szybko bo jak widzisz, to się nie opłaca ;p Znam twoje umiejętności z innych opowiadań, a tu zwyczajnie się nie popisałaś ;p

Masz rację, poprawię dzisiaj ten wpis ^^

Poprawione.. ;)!

* pomóż

?

poprawione ^^

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.