Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 250:Ała . Przez wielkie A , potem Ł , a nastepnie A...

« poprzedni dopis
 
Ała. Przez wielkie A, potem Ł, a nastepnie A. I jeszcze wykrzyknik na końcu. No, więc:

AŁA!

Bolą mnie stopy. Mięśnie się buntują i drżą, gdy wchodzę po schodach. Nie mówiąc już o rwącym bólu w ścięgnach. I jeszcze moje przekabacone kostki. Wszystko boli. Już czuje zakwasy. Na rękach i plecach też. Pani J. dała nam dzisiaj wycisk. Chciała nas sprawdzić, bo jutro przyjeżdża krawcowa, żeby zmierzyć wymiary do strojów do Walca Kwiatów, nad którym nieźle się męczymy.

No, a ja, krótko mówiąc, nie sprawdziłam się. Byłam beznadziejna. I znowu przeszkadzało mi TO. Nie zmęczenie, ból w nogach. Tylko to, ze jesteś CIĘŻKA. Tak właśnie, CIĘŻKA.

Od kąd pamiętam kochałam tańczyć. I od kąd pamiętam byłam pulchna. Jak miałam osiem lat przeszłam na pierwszą w życiu dietę. Oczywiście załamałam się po dwóch miesiącach, gdy jedyne co mi się udało, to przytyć. A mama, powtarzała, że jak zacznę gwałtownie rosnąć, to mi przejdzie.

Nic mi nie przeszło. Jem dwa razy mniej, niż moje koleżanki i nie pochłaniam takiej ilości słodyczy i Pepsi jak one, cztery godziny w tygodniu chodzę na zajęcia baletowe, które sa naprawdę męczące, nie opuszczam WF-u, a one... Są nadal jak patyki. Wyglądają jak modelki, skubiąc kolejnego 3bita.

A ja chcę mieć takie ciało, żeby móc bez problemu tańczyć. Tylko tego mi trzeba. Ciała zdolnego do tańca, do baletu.

Ale niestety, odzedziczyłam metabolizm po rodzinie mojego ojca, gdzie wszyscy mają nadwagę. Mój tata, mój dziadek, kuzyn taty i prawie cała reszta mają brzuchy jak balony.

Pani J. nie wybrała mnie do jutrzejszego "wymiarowania". Myślałam, że się rozbeczę. Ale próbowałam nie dać tego po sobie poznać. Te wybrane się wkurzały, że "Nie dość, że w sobotę, to jeszcze w popołudnie!".

Mama mnie odebrała, powiedziałam tylko, że jutro nie muszę iść do PDK, weszłam do domu, chwilę z nią rozmawiałam, poszłam do pokoju. Na ziemi wylądowały dwie, czarne od tuszu łzy. A potem kolejne. I następne. Ale już mi przeszło.

Nie jestem baletnicą.

Słonie nie latają.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.