Dom Ciemnej Drogi  zobacz opis świata »

Dopis 47:Anna nie bardzo wiedziała , jak ma się zachować...

« poprzedni dopis
 

amizonka 107

Od: 10.06.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 371,


Anna nie bardzo wiedziała, jak ma się zachować. Nigdy nie widziała, by mężczyzna tak strasznie płakał. Nic dziwnego - od lat dzieciństwa unikała towarzystwa płci przeciwnej niczym ognia.

Dopiero, gdy pewnego wieczoru zawitał u niej Robert zrozumiała, że jest to człowiek, na którego warto było spędzić tyle lat w samotności. Teraz Anna czuła, że oprócz dzieckiem musi zaopiekować się również Robertem. Położyła kwilące zawiniątko na sofie, a sama mocno przytuliła się do ukochanego. Jej głos działał niczym balsam. Dopiero wtedy Robert zauważył ślicznego niemowlaka. Poczuł, jak wypełnia go duma i radość. Wszelkie złe przeżycia odeszły w niepamięć, domniemania o chorobie Anny również. Poczuł przypływ szczęścia i...pożądania.

Obydwoje nie spostrzegli, kiedy wylądowali na pokrytych mechatym dywanem schodach, namiętnie się całując. Mężczyzna rozdygotanymi palcami przeczesywał mokre włosy ukochanej, zalewając jej gorące, blade ciało niezliczoną ilością pocałunków. Potem zerwał z niej szpitalne ubranie, pod którym znajdowała się zwyczajna bielizna i zsunął się miedzy nogi ukochanej. Anna wydała z siebie cichy jęk, lekko przygryzając dolną wargę. Po chwili poczuła ukochanego w sobie, który coraz szybciej poruszał się, przyprawiając kobietę o zawrót głowy. Uderzeniu pioruna towarzyszyły głośne dźwięki rozkoszy.

Zasnęli spokojni, zmęczeni, wtuleni w siebie, okryci jedynie szlafrokiem szpitalnym. Nie zbudziły ich nawet głośne kroki dziewczynki, która w deszczowym płaszczu biegała po domu. Wreszcie zatrzymała się przy sofie w salonie, wpatrując się hipnotycznym wzrokiem w śpiącego noworodka.

- Jaki śliczny jesteś. Podobny do mamusi. Gdybym cię wzięła, pewnie by się zezłościła bardzo. - powiedziała słodkim, piskliwym głosem, odchylając sinymi palcami kocyk, którym przykryte było dzieciątko. Niemowlak zaczął głośno płakać, gdyż lodowate palce nieznajomej, które pachniały zgnilizną, wystraszyły go porządnie. Anna obudziła się.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

ojojoj... a gdzie radosc z tego, ze do domu przybyl nowy czlonek rodziny? chyba zle to zrozumialem, ale w tym tekscie chodzilo jakby tylko o seks... albo sie myle... w kazdym razie, najlepiej by było, gdybys najpierw opisala radosc Roberta, a pozniej ich szczescie w postaci fizycznej

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.