Dom Ciemnej Drogi  zobacz opis świata »

Dopis 22:Anna , nie do końca jeszcze przebudzona...

« poprzedni dopis
 

feng-shui 261

Od: 13.12.2006,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 1509,


Anna, nie do końca jeszcze przebudzona, spojrzała odruchowo w stronę kominka… w jego palenisku wciąż tliły się wygasające już teraz ogniki.

- Więc to nie był sen… - powiedziała sama do siebie.

Wstała i wolnym krokiem podeszła do niego. Bała się, że to, co tam ujrzy, będzie dużo bardziej przerażające, niż jej koszmary, z których dopiero udało jej się wyrwać.



***



Wszędobylska ciemność nie dodawała Karol żadnego powodu do otuchy. Oblepiała ją lubieżnie, leżącą w pozycji embrionalnej na zimnej, wilgotnej i twardej ziemi, tulącą się do oschłej ściany, z którą związana była pordzewiałymi kajdanami, wpijającymi się w jej nadgarstki, które z każdym jej ruchem brzęczały, okrutnie igrając z obrzmiałymi narządami słuchu nieszczęśnicy. Ich grube i nieprzejednane łańcuchy nosiły ślady zębów małej oraz krew, która pojawiła się tam, gdy trzonowce nie mogące wytrzymać straszliwego ucisku szczęki dziewczynki zostały zgniecione na miazgę. Ich ślady widniały także na połamanym stole z drewna. To co udało się od niego odgryźć, leżało teraz w rozbryzgniętej na gruncie kałuży wymiocin.

Dziecko drżało spazmatycznie, a jej wychudłe ciało targane było dreszczami. Zamknięte twardo oczy i zamarły w piersiach oddech mogłyby wskazywać, że odszedła już na tamten świat, a owo podrygiwanie było jedynie oznaką wciąż pracujących ślepo nerwów. Jednakże na przekór temu dziewczynka znieruchomiała, gdy w niewielkim pomieszczeniu, w której się znajdowała rozległ się dźwięk skapujących na posadzkę kropel.

Zaraz potem nadszedł odgłos lepiących się kroków, które powoli acz nieubłaganie zbliżały się do umierającej, łańcuchy znów zabrzęczały. Lodowaty uścisk dłoni na obolałym kikucie pozostałym ze stopy spowodował - niczym pociągnięcie sznurka u kukiełki - jego wierzgnięcie. Mimo tych nędznych prób obrony ręka przesuwała się w górę, spoczęła na rozpaczliwie zaciśniętych udach, następnie zagłębiła się w poorany szponami brzuch, rozpalając ciało z każdym dotknięciem. Gdy ujęła Karol za szyję, oczy wywróciły się jej do góry białkami, a z płuc uwolniony został agonalny oddech…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.