Niebezpieczne związki  zobacz opis świata »

Dopis 31: Anna obudziła się w nocy ....

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Anna obudziła się w nocy. Chciało jej się pić. Wyjątkowo i bardzo. Suchość języka przeszkadzała jej w oddychaniu, głowa bolała. Wstała i powoli stanęła przed toaletką. Przysunęła świecę do twarzy i spojrzała w lusterko. Miała wielkie cienie pod oczami, włosy w nie ładzie i opuchnięte, czerwone policzki. Westchnęła cicho i zaczęła szukać dzwonka. Nagle usłyszała głosy. Nie były to głosy w jej głowie, jednak na zewnątrz - na korytarzu. Podeszła do drzwi i lekko je uchyliła. Zobaczyła Madeleine, która stała oparta o ścianę i rozmawiała z chłopakiem, który był chyba stajennym. Pochylali się nad jakąś kartką i szeptali. Anna przetarła usta suchym językiem i wzięła dzwonek do ręki. Zadzwoniła raz, a mocno i usiadła szybko na łóżku. Tak jak podejrzewała Madeleine bardzo szybko przyszła do niej do komnaty. Miała lekko zaróżowione policzka i wyglądała na podnieconą.

- Jaśnie pani? - schyliła się dworsko.

- Czemu nie służba przyszła, tylko ty? Dlaczego nie śpisz Madeleine? - Anna wydęła wargi i spojrzała na bosą dwórkę uważnie. Była ciekawa, co łączy jej dwórkę z chłopcem stajennym. Podejrzewała, że będzie z tego jakiś mezalians. Z jednej strony była zadowolona, bo uwielbiała plotki, z drugiej... jej własna dwórka? Przełknęła ślinę.

- Bo ja… jaaa… mam migrenę – westchnęła dwórka wyginając palce w geście zdenerwowania.

- Głupiaś! Powinnaś spać, a nie… Przynieś mi wodę z cytryną – poleciła Anna i położyła się do łóżka.

- Tylko pójdę po trzewiki…

- Nie! Tak masz iść! - Madeleine skłoniła się uprzejmie i poleciała po napój. Czuła się z jednej strony lekka i szczęśliwa. Martin – chłopak stajenny miał dowiedzieć się jak najwięcej o jaskółce na dłoni jej ojca. Dziewczyna czuła, że musi dowiedzieć się o niej wszystko, że wtedy dowie się, w jaki sposób zginęli jej rodzice. Z drugiej strony była zła na Annę, zimno było jej w stopy i to bardzo. Wiedziała, że tę wycieczkę po napój przepłaci grypą, albo czymś takim… Westchnęła ciężko i nalała do kielicha wody, dodała plasterek cytryny. Przebierając nogami szybko ruszyła do komnaty Anny. Powoli czuła irytację, że musi chodzić sama po opuszczonym i ciemnym zamku. Przed wejściem do komnaty księżniczki zawahała się chwilę. Spojrzała na zawartość kielichai i dyskretnie tam napluła. Ot, zemsta za zimne, kamienne podłogi i bose stopy.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Powaliłaś mnie tą zemstą.

Tylko chyba lepiej brzmiałby kielich niż szklanka ;)

byłam o minutę szybciej od Lorki :P

poprawiłam ;D

w nie ładzie - nieładzie

\"miał DOWIEDZIEĆ się jak najwięcej o jaskółce na dłoni jej ojca. Dziewczyna czuła, że musi DOWIEDZIEĆ się o niej wszystko, że wtedy DOWIE się,\"

przepłaci - przypłaci


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.