Wyczekiwane dziecko  zobacz opis świata »

Dopis 18:Anna przygryzła wargę . Nie czuła się...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Anna przygryzła wargę. Nie czuła się pewnie w tej sytuacji, kiedy niewidome dziecko opowiadało jak to jej jest super, jaka to jest zdolna i w ogóle. Odebrała Zofię i wzięła broszurę, którą wręczyła jej mama Emili. Były tam wszelkie potrzebne informacje odnośnie tego jak wychowywać dziecko, na co zwracać uwagę.

- Proszę zadzwonić, jakby co - powiedziała mama Emili na odchodne. Anna wyszła z mieszkania z ulgą. Czuła, że rumieni się cała, że drżą jej ręce, a serce bije strasznie szybko. Musiała zawrócić, zadzwoniła znów, a drzwi otworzyły się natychmiast.

- Bo ja zapomniałam Zosi - mruknęła speszona i wzięła z rąk Emili ubrane już dziecko. Wyszła pochylając głowę lekko do przodu i połykając łzy. Na domiar złego jeszcze córka zaczęła płakać.



***

- Ja nigdzie nie idę. - Powiedział Michał i usiadł w fotelu, sięgnął po gazetę.

- Idziesz, to jest twoja córka i masz obowiązek... - zaczęła Anna podniesionym głosem.

- Twoja córka też to jest. Poczytaj sobie o ślepych, bo do końca życia będziesz się musiała z nią użerać - warknął gniewnie jej mąż, który zwykle był spokojny.

- To moja wina, że ona nie widzi? - zapytała histerycznie Anna i skuliła się na kanapie.

- Oczywiście, że nie! Ale wczoraj ją kochałaś, a jak się dowiedziałaś, że nie widzi, to już nie twoja córka?

- Tak samo się zachowujesz! Tak samo, a poza... poza... t-ym ja chciałam, żeby była idealna! - ostatnie słowa Anna wykrzyczała mężowi prosto w twarz i uciekła do wspólnej sypialni. Następnego dnia pojechała do kobiety razem z Zosią.



***

Michał siedział w pracy przed monitorem komputera i bezmyślnie jeździł kursorem po tapecie ze statkami. Czuł się źle, ponieważ kłótnia z Anną, była pierwszą taką poważną. Za wszystko winił Zosię, która oczywiście jest niewidoma. Michał sięgnął po telefon i wybrał numer do matki.

- Proszę? - ciepły głos pani Marii przypomniał Michałowi jak dawno nie kontaktował się z nią.

- Mamo? Zosia nie widzi. Jest ślepa. - Powiedział szybko i oschle, bo bał się, że się rozpłacze.

- Przyjadę do was, dobrze? Pomogę. Teraz napewno kochacie ją mocniej. Pogadamy jak przyjadę. - Pani Maria rozłączyła się. "Teraz napewno kochacie ją mocniej" - czy tak było? Michał zamyślił się i stwierdził, że teraz nie myśli o Zosi jak o córce, ale jako o dziecku. Bezosobowa forma. Przygryzł wargę i westchnął. Przecież to było jego dziecko, cóż z tego, że nie widzi, że ich plany legły w gruzach...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.