Zabójcza kuracja  zobacz opis świata »

Dopis 54: Anna siedziała w małym pokoju z...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Anna siedziała w małym pokoju z kolorowymi ścianami. Bawiła się właśnie swoją ukochaną lalką - Maliną. Czekała, aż przyjdzie po nią mamusia. Przypomniało jej się, że jak tutaj zaprowadzał ją pan doktor, to powiedział, że jej mama i tata na pewno po nią przyjdą. Tylko, że ona nie miała taty. Smutne myśli szybko odleciały, gdy w kącie pokoju obok małego łóżka zobaczyła różowego jednorożca. Przytuliła go mocno do swojej sześcioletniej klatki piersiowej i zaczęła mu śpiewać kołysankę.



***

Tuż obok w pokoju Dalia oparta o ścianę myślała intensywnie o zaistniałej sytuacji. Czuła, że popełniła mnóstwo błędów, że nie wywinie się z tej sieci kłamstw, oskarżeń i morderstw. Przypomniała jej się ostatnia noc z Lombke, jej córeczka... Dwie duże łzy spłynęły po policzkach.



***

- Ja potrzebuję tylko waszego DNA... no i trochę poszperać w waszym ciele i tyle. - Lekarz zatarł ręce i zastanawiał się czy powiedzieć Robertowi i Małgorzacie, że nie przeżyją tego badania. Po chwili zrezygnował patrząc na wyczerpane twarze swoich więźniów.

- Poszperać? Możesz to rozwinąć trochę? W sumie to mi wszystko jedno... - Robert wzruszył ramionami bezsilnie. Trzech ochroniarzy zabrało Lombke ten jednak strasznie się wyrywał z mocnych uchwytów i podczas szarpaniny jednemu ze strażników wypadł mały, saperski nóż. Robert unikał patrzenia w stronę noża, jednak czuł przemożoną chęć, aby wstać, wziąć nóż i zabić doktora.

- W takim razie zapraszam do gabinetu. Pani Katarzyno proszę przygotować... - Głos lekarza przemienił się w szept.

- Gdzie ja jestem? Mamo? Ratunku? - Cichy pisk dotarł do uszu wszystkich zebranych w pomieszczeniu. Robert zdał sobie sprawę, że jego szef doznał poważnych uszkodzeń ciała i, że tak czy inaczej, źle z nim będzie.

- Adam ma tutaj zostać, a tych dwoje - Ingrid wskazał głową na policjanta i dziennikarkę - do pokoju tysiąc osiemdziesiąt sześć proszę zaprowadzić. – Lekarz wychodząc schylił się po nóż. Obmyślał już karę dla strażnika, który go zgubił.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Kilka uwag (jak się nie poprzyczepiam, to dzień stracę ;p ):

1. \"Tuż obok w pokoju Dalia o ścianę myślała intensywnie o zaistniałej.\" - zjadło ci kilka wyrazów.



2. Napisałaś \"(..)łzy spłynęły po szlachetnej twarzy.\", lecz wcześniej: \"Czuła (...) że nie wywinie się z tej sieci kłamstw, oskarżeń i morderstw.\"

Więc na szlachetną mi ona nie wygląda ;) A już na pewno nie jej twarz xD



3. Z tym nożem - i nikt nie zauważył, nie usłyszał upadku metalowego ostrza?



4. Ogólnie popraw błędy interpunkcyjne.



Tak - mam PMS i się czepiam ^^

Niemoc twórczą mam. Już poprawiam ;D

Nooo świetna zmiana!

Podoba mi się szczególnie edytowany motyw z nożem :D

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.