Niebezpieczne związki  zobacz opis świata »

Dopis 28: Anna usiadła zdegustowana na sofie...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



Anna usiadła zdegustowana na sofie. Założyła nogę na nogę i zaczęła nerwowo nimi podrygiwać. Była zła. Chciała Marcusa, a on... On zrobił coś, czego nikt, nigdy nie robił. Odrzucił ją, odepchnął, nie chciał jej. Westchnęła cicho.

- Księżniczko - do Anny przysiadła się biała jak ściana Madeleine - źle się czuję, możemy jechać?

Anna w pierwszej chwili chciała fuknąć, że nie, że co ona sobie wyobraża, że jest bal. W tej chwili pojawił się na schodach Anthony i rozejrzał się uważnie po sali, szukał zapewne Marcusa.

- Jedziemy - wymruczała Anna przez zaciśnięte usta patrząc jak do Anthonego podchodzi Gabriell i coś mu mówi, dyskretnie pokazując na Annę.

- Dosyć tego! - syknęła Anna i wstała. Podeszła do nich.

- Oto i ona - uśmiechnął się Anthony.

- To wszystko, co powiedziała Gabriell to kłamstwo, nic nie jest prawdą. Nic! - aby nadać moc swoim słowom Anna tupnęła nogą.

- Ależ! Księżniczko, panna Gabriell mówiła właśnie, że pięknie wyglądaliście z Marcusem, kiedy on nagle wyszedł bez powodu... To, jaka jest prawda? - Anna zmarszczyła lekko nos, znów się ośmieszyła. Gabriell uśmiechnęła się złośliwie i odwróciła się na pięcie. Anthony zawołał służbę, aby dowiedzieć się, co z Marcusem.

- Wredna żmija - syknęła Anna, kiedy razem siedziały w powozie. Cicha i blada Madeleine spojrzała na Gabriell.

- Wredna żmija powiadasz jaśnie księżniczko, och. Lepiej być wredną niż pijaną.

- Lepiej być pijaną! - warknęła Anna i zamknęła oczy. Po chwili zasnęła z twarzą opartą o miękką ścianę karocy.

- Jak ty z nią wytrzymujesz? - zapytała Gabriell patrząc na zamyślony profil Madeleine.

- Ja? To jest trudne, ale już się przyzywczaiłam. Ona sobie pogada, po opowiada. A ja tylko jej potakuję...

- GŁupia gęś jesteś! Postaw jej się, pokarz kto rządzi - kusiła pierwsza dwróka.

- A co? Tobie to nie wychodzi? O dojeżdżamy.

Służba wyciągnęła pijaną Annę z karety i zanieśli ją do jej komnaty. Madeleine wolno ruszyła do swojego pokoju. Opadła bezsilnie na łóżko.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

To może ja się wpisze i dokończę z księdzem? ;)

Dobra, wpisuj się;D (ech, rączki świerzbią;D)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.