Niebezpieczne związki  zobacz opis świata »

Dopis 11: Anno , nie patrz tak na niego ...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***



- Anno, nie patrz tak na niego - zganiła księżniczkę cicho Madeleine.

- Jak patrzę? - odpowiedziała szeptem przyciskając do ust śnieżnobiałą serwetkę.

- Jak na pieczonego indyka - odpowiedziała szeptem uśmiechając się Madeleine. Pieczony indyk był ulubioną potrawą księżniczki. Zarumieniła się i spuściła wzrok. Przyjęcie było jak zwykle wystawne, potrawy szybko znikały. Tak jak wino.

- Poproszę jeszcze kieliszek wina - mruknęła Anna z zaróżowionymi policzkami. Madeleine posłusznie podała pełen kielich.

- Ja chcę jeszcze ziemniaków! - krzyknęła Anna chichocząc się.

- Uspokój się...

- Nie! - Anna wstała i wyszła na parkiet lekko się chwiejąc. Wino podziałało na nią negatywnie, nie przywykła do takich ilości. Piła je nieświadomie patrząc na pięknego Markusa. Teraz stanęła na środku i uśmiechnęła się w jego kierunku wyciągając przed siebie rękę. Złamała przy tym wszystkie etykiety dworskiego wychowania, ale alkohol przyjemnie szumiał w głowie. Ktoś wypchnął zaskoczonego Mercusa w kierunku księżniczki. Zaczęli tańczyć powolnego walca. Anna czuła się szczęśliwa i uśmiechała się szeroko.

- Nie jestem pijana, tylko dawno nie było skandalu - wyznała cicho. Madeleine została również poproszona do tańca, jak się okazało w celu nie tylko tańca.

- Piękna jest księżniczka - powiedział ciepło mężczyzna.

- O tak - mruknęła Madeleine patrząc na śmiejącą się Annę.

- A jakie kwiaty ona lubi? - zapytał mężczyzna delikatnie przesuwając dłoń po plecach dziewczyny.

- Róże, takie krwistoczerwone.

Muzyka się skończyła, a Anthony odkłonił się dwórce i odszedł. Kolejny krok, aby podbić serce Anny - dawać jej prezenty. Zacznie od róż. Uśmiechnął się patrząc jak Anna rozmawia i śmieje się z Marcusem. "Słodki taki jest, zawsze można się nim pobawić" - myślała dziewczyna lekko ściskając dłoń chłopaka.

- Pożar! Pali się! - nagle ktoś wbiegł do sali i zaczął głośno krzyczeć. Gęsty dym wdarł się do sali. Kobiety zaczęły krzyczeć i przystawiać chusteczkę do ust. „Szpieg!” – przemknęło przez myśl Anthonemu.

- Jaśnie pani pozwoli, tutaj jest tylne wyjście… - Marcus objął księżniczkę i poprowadził do drzwi dla służby.

- Ale ja… - zaprotestowała słabo Anna.

- Chce pani się spalić? – zapytał lekko. Wyszli przez drzwi prosto do ogrodu. Madeleine w tym czasie wydostała się na zewnątrz i głośno kaszląc zemdlała.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Czekamy z niecierpliwością ;D

rozgrzałam trochę atmosferę... ale nie wiem czy może być... ;P

OOO:D Już się dopisuję;D

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.