Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 708:Auuu! Czyli jak boli mnie serce . ....

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


Auuu! Czyli jak boli mnie serce...



Wspomnienie sobotniego półmetka gdzieś odpłynęło i rozwiało się jak widmo starego wydarzenia. Przyczynił się do tego niedzielny, listopadowy poranek, a właściwie przedpołudnie, bo po imprezie obudziłem się dopiero o jedenastej.

Deszcz bębnił cicho o parapet mojego okna. Krople wody jak łzy spływały po tafli szkła. Spoglądałem beznamiętnie przed siebie, uciekałem jak najdalej z mojego przytulnego pokoju na poddaszu. Ta gonitwa "byle dalej" sprawiała mi niesamowity ból. Tak, jeszcze jak przez mgłę widziałem, jak to wczoraj zakochane pary nie szczędziły sobie czułości. Ich pocałunki... one nie były tagie agresywne, drapieżne. Były subtelne, ale takie czułe i romantyczne. Wyobraziłem sobie, że tam, na miejscu zakochanych siedzę ja z Dominiką. Widziałem to gdzieś z boku, ale jak przez pancerną szybę nie do przebicia.

Dominika, ona mnie nie kochała. Już nawet wiedziałem, że ma innego. A mi serce pękało na drobne cząsteczki. Nie wahałbym użyć się określenia, że pękało na atomy. Czułem, że nie łatwo będzie mi poukładać serce z tych malutkich puzzli, które na dodatek mają ostre krawędzie.

Aura nie sprzyjała bawieniu się w układankę "Moje serce". Nic nie wskazywało już na to, że nowy tydzień będzie tygodniem ciężkim, ale wspaniałym, bez bólu, bez cierpienia. Jednak przyszła moja przyjaciółka, Magda, na którą zawsze mogę liczyć. Wiem, pomyślicie sobie: "Co to za facet? Ma przyjaciółki, płacze, gdy ktoś go zrani.? Takie ciepłe kluchy!". A myślcie sobie co chcecie, ale rozmowa z koleżanką przy kubku gorącej herbaty z cytryną, pomogła mi wyjść z otchłani rozpaczy.

Stwierdziłem, że Dominika nie zasłużyła na mnie! Skoro nie doceniała tego jaki jestem, co sobą prezentuję, to widocznie była ślepa. Ja nie zamierzam nikogo na siłę uszczęśliwiać, więc tego robić nie będę. Zrywam z nią kontakt, by było mi łatwiej zapomnieć, i chociaż to naprawdę trudne, to wierzę, że mi się uda.

Z Waszą pomocą...



Keen
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Heh... takie rzeczy generalnie ciężko się tłumaczy i nie wiem, czy w ogóle da się je wytłumaczyć. Trzeba przejść i tyle.


W takich chwilach najlepiej zaopatrzyć się w jakąś nadzieję, przyjaciela i rozrwykę. Widzę, że przynajmniej jedno masz, a to akurat podstawa. :) Znam z autopsji. Co więcej, mnie się to obróciło na zdecydowaną korzyść, której spodziewać się mogłam, ale spodziewać się bałam. Całkiem niesłusznie.


Taaak, wiem, że teraz błądzę w niejasnościach.


Mniejsza o to. Po prostu pozostaje mi życzyć, abyś to w miarę spokojnie ogarnął. Wierzę, że sobie poradzisz.:)


Ja już tą historię znam z SMSów ;]

Wiem co czujesz, a przynajmniej przypuszczam. Sama sobie nie radzę. Zazdroszczę Ci podejścia do tego wszystkiego. Ja jestem pesymistką, wszystko widzę w czarnych kolorach, nawet nie staram się zapomnieć. I uda Ci się. Uda, uda, uda ;**

Dzięki Wam! :]


Niestety sytuacja coraz bardziej się komplikuje...


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.