ZAPYTAJ RAJCHSFIRERA  zobacz opis świata »

Dopis 13:Babcia otwarła szeroko okno . Na...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Babcia otwarła szeroko okno. Na obiad była zupa cebulowa. Ostro przyprawiona, aż zacząłem się zastanawiać, czy nie jest to próba generalna przed emigracją na Węgry. Ale nic takiego nie nastąpiło. Musiała się po prostu trochę z przyprawą za bardzo wychylić.
Miałem już dosyć mocnych wrażeń, a jeszcze czekała mnie wyprawa do kościoła. Wizyta w kościele była dla babci czymś tak nieuniknionym jak dla współczesnych kobiet wypad do salonu manicure. Za oknem widać było rozrośnięte krzewy, na których kołysały się dojrzałe pomidory. Skupiłem na nich swoją uwagę, mając jeszcze w pamięci wczorajszy dzień.

Na białej ścianie, która mniej więcej od połowy w dół pomalowana była na seledynowo, co nazywano wtedy, a może nawet jeszcze teraz lamperią, pojawiła się jakaś smuga. Czekałem na swoją kolej. Tłum dziennikarzy przepychał się obok drzwi. Na sali leżał jakiś dygnitarz z którym miałem jakiś luźny związek. Nikt mi tego nie powiedział, po prostu- tak czułem. Człowiek ten objął w życiu taki kurs, który miał go zanieść gdzieś głębiej, gdzie ciche wiatry zamieniają się w szkwał. Może nawet nie zdawał sobie sprawy z tego że siedzę na korytarzu, potulny niczym Anioł, w oczekiwaniu na opatrunek. Lekarz opatrzył moje rany uśmiechając się pod nosem, na którym lśniły okulary. Domyśliłem się, że będąc chłopcem sam lubił bawić się ogniem.
- A więc to są te słynne katiusze?- zapytał, czochrając moje włosy.
- Tak, proszę pana- odpowiedziałem podnosząc wzrok.
Pielęgniarki biegały w tę i z powrotem, mijając się w drzwiach. Podniecało mnie to zamieszanie. Ileż już przeszło przez ten korytarz tych mgnień. Cieszyłem się każdą chwilą, chociaż wiedziałem że przyjdzie ktoś, kto użyje strzykawki. Nie lubiłem tych podstępnych igieł, ale, o dziwo, kiedy do tego doszło nie poczułem bólu. Pielęgniarka szepnęła: nie bój się. Wdychałem aromat słodkich perfum, a jej bliskość sprawiła że przebiegł mnie dreszcz.
- To tylko małe ukłucie- powiedziała przytrzymując palcem to miejsce, gdzie się wcześniej wkłuła.
- Możesz już iść, jesteś zupełnie zdrowy.
Ze szpitala odebrał mnie mój wuj. Wracaliśmy do domu taksówką, wielką Warszawą, w letnią, gwieździstą noc. Kierowca był skory do rozmowy, ale mój wuj zbywał go milczeniem. Ogarniał mnie coraz większy spokój. Mijaliśmy wygaszone domy, łąki i łany zbóż.
Na poboczach migotały słupki a znak drogowy pokazywał łuk. Minęliśmy szkołę i sklep. Smuga reflektorowego światła wychwyciła zakręt, samochód zwolnił i zjechaliśmy w dół, w stronę lasu, gdzie na niewielkim wzniesieniu za rzeką stał nasz dom. Podskakując w fotelach jak kartofle przejechaliśmy polną drogę. Wkrótce ukazał się nowy zakręt, w miejscu gdzie rośnie dąb. Spojrzałem na szkielet transformatora i po chwili byliśmy na miejscu.
W domu jeszcze nikt nie spał, ale na korytarzu panował mrok. Weszliśmy do kuchni, wuj dołożył drzewa do pieca, a babcia wzięła mnie na kolana.

Potężnym ziewaniem oznajmiłem światu że idę spać, przykryłem się kołdrą po sam nos, ale tak naprawdę miałem inne plany. Kiedy przykryłem się cały kołdrą i zniknąłem w jej gęstych odmętach, zsunąłem się pomiędzy nogi fotela, gdzie w obszernej przestrzeni pod łóżkiem miałem swój schron. Zapaliłem latarkę, żeby odnaleźć kogoś kto mieszkał w pudełku, była to lalka. Czasem głaskałem ją po głowie, ale nie lubiłem czesać, miała błękitne oczy i była całkiem naga. Miałem do niej sentyment, nie wiem, czy to możliwe żeby się zakochać w kawałku plastiku, ale lalka była naprawdę piękna, może uosobiała kogoś kto istniał naprawdę? Solidna, niemiecka robota. Prababka Barbi.
Po prostu była moją dziewczyną, trzymałem ją z dala od świata, w ten sposób pojmowałem troskliwość, a może nie chciałem się narażać na idiotyczne komentarze? Ukryłem ją w studni marzeń, tam, gdzie od czasu do czasu zaglądałem, żeby z nią być. Czasami wynurzaliśmy się na powierzchnię, chciałem jej pokazać coś, czego sam zbyt dobrze nie rozumiałem.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.