PRZECIEKI Z TEKI AMBASADORA JOHNA KAWY  zobacz opis świata »

Dopis 5:BARDZO DŁUGI WEEKEND (Beedeweekend) Pan...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


BARDZO DŁUGI WEEKEND (Bedeweekend)


Pan i Pani chusteczka trzymali się razem w jednej paczce. Lubili swoje towarzystwo, często się śmiali z tego co komu przyjdzie wytrzeć, czyjeś łzy? Może czyjś nos? Śmiali się, bo paczka była zamknięta.
Aż wreszcie nadszedł ich czas, palce, poczekajcie jeszcze chwilę. Ale palce nie chciały zaczekać.
I stało się...
I stały się...
I stały się maliny
narzędziem pieszczotnym.
I stały się maliny i proszek OR OR.


I stały się maliny narządem pieszczotnym.
Uwaga skierowana jest do wewnątrz.
- Pamiętaj, spotkanie na Friedrichstrasse.
Pamiętał, ale starał się zapomnieć. Zatrzeć ślady. Zamknąć się w malinowym chruśniaku.
Ekran błękitu wciągał go w dwójnasób. Wiedział że kiedy dojdzie do "złachmaniałych pajęczyn" będzie spokojny. Ale do tego wciąż było daleko. Ogarniał wzrokiem bezmiar chmur.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty.
Tej pierwszej, tej zdziwionej. Która nie zna większych ukojeń oprócz samej siebie.
Upojeń?
- Czy coś panu podać?
Miał dość.Błądząc pustą dłonią sięgnął po szklankę. Przez moment podziwiał kołyszący się nad nim biust.
Uruchomił laptopa i wystukał kod.
...Firma powstała w 2006 roku w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Wraz ze wspólnikiem poznaliśmy świat niesamowitych produktów pracując dla europejskich liderów tej branży.
I stały się maliny narządem pieszczotnym.
Podczas pamiętnego spotkania w londyńskim pubie postanowiliśmy wrócić do ojczyzny i wykorzystać zdobyte doświadczenie oraz kontakty na rodzimym rynku. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Od czasu wkroczenia na rynek Ministerstwo Gadżetów cieszy się nieustającym wzrostem zainteresowania i zaufania klientów. Możliwe jest to dzięki prawdziwej pasji która towarzyszy naszej pracy oraz wielkiej dbałości o satysfakcję klienta. W naszej ofercie znajdziecie niezwykłe przedmioty zaprojektowane z myślą o tych wszystkich...
Kawa umoczył usta w kubku i odnalazł właściwy artykuł.
"Szklanka- żaba"- zmusił się do poskładania liter.

Samolot kołysał się i huczał basem. Nareszcie się uspokoił. Wystarczyło jedno słowo, które mu "weszło" w system przekonań i według niego wszystko zaczęło się układać.
- Skąd jesteś?- doszedł go głos sąsiada.
- Z Polski- odpowiedział z satysfakcją.
- A konkretnie?
John uśmiechnął się tylko dyskretnie i spojrzał przez okno.
Nagle przeszył go kobiecy krzyk.
- Ależ proszę pani, to tylko mrówka.
- Ale skąd się wzięła mrówka na pokładzie samolotu?!
- Może po prostu postanowiła powrócić na ojczyzny łono- usłyszał uspokajający głos stewardessy.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.