Zabójcza kuracja  zobacz opis świata »

Dopis 48: Berrie siedział u...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Berrie siedział u siebie w domu na starej kanapie. Jadł właśnie niezdrowe, kaloryczne chipsy popijając piwo i oglądał mecz. Ubrany był w przybrudzone bokserki i obcisły t-shirt z wulgarnym napisem. Wziął wolne i zastanawiał się, co dalej. Jego umysł pracował na zwolnionych obrotach tak jakby był na wakacjach. Myśli płynęły wolno i nie prowadziły do żadnych sensownych spostrzeżeń. Och ile by Berrie dał, żeby Robert się znalazł! Mężczyzna poszedł do toalety i oddał się jednej z potrzeb fizjologicznych. W tym momencie zadzwonił telefon.

- Sram! - Krzyknął podchmielony Berrie siadając swoim włochatym tyłkiem na drewnianej desce sedesowej. Och, mógł lecieć do telefonu. Leciałby jakby wiedział, kto dzwoni i z jaką informacją.





*

A dzwonił Robert. No nie do końca... Za trzy minuty piętnasta do małego pomieszczenia, w którym siedział Robert weszło trzech facetów. Małgorzata podbiegła do szyby i zaczęła panicznie krzyczeć, gdy zabierali Roberta. Policjant widział tylko grymasy towarzyszki jednak domyślał się słów, które wykrzykiwała. Drzwi zamknęły się i Małgorzatę uderzyła pustka. Osunęła się na podłogę i zaczęła szlochać.

Robert został zaprowadzony do pokoju Ingrida. Mężczyzna poczęstował policjanta kawą.

- Co tam masz? Cyjanek? Może jakieś piguły? Albo jakieś inne świństwo?- Robert brutalnie odtrącił filiżankę z kawą, która spadła na ziemię zabrudzając śnieżnobiały dywan. Ingrid przygryzł wargę i policzył w duszy do dziesięciu.

- Zadzwonisz do Berriego. Powiesz, że wszystko z Tobą w porządku, że ma cię nie szukać. Acha i wspomnij, że jesteś na Hawajach z Małgorzatką. - Ingrid skrzyżował ręce na klatce piersiowej i spojrzał wyzywająco na policjanta.

- Mam warunki. - Robert uśmiechnął się w duszy do siebie.

- Hm? - Ingrid spojrzał zaskoczony.

- Dwa koce. Jeden dla mnie drugi dla Małgorzaty. I proszę przynieść jej chusteczki, bo umrze z nadmiaru kataru i łez. - Ingrid skinął głową i podał policjantowi telefon. Zamiast koców i chusteczek Robert został pobity. Bo Berrie nie odebrał. Policjant miał rozwaloną wargę, nos i obite żebra.

- No cóż spróbujemy jutro – stwierdził wesoło Ingrid patrząc na monitor. Właśnie przyszedł Lombke. Robert został odprowadzony do małego więzienia. W głowie już układał szyfr dla partnera.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Nie pasuje mi tutaj wątek telefonu Roberta do Berriego, wyjazdu na Hawaje itd... przecież Lombke postanowił się nim zająć tak, by zmusił Roberta do współpracy/zobacz dopis feng/... dlatego też musiałam trochę \"wyprostowywać\" Twój dopis w moim (: A poza tym ok.

Zgredka ma rację (: Ale skoro to niedopatrzenie już zostało naprawione, to nie widzę problemu (:

Mogłam poprawić, przecież cały wpis.

Ależ nie ma takiej potrzeby! Ingrid wcale nie musiał wiedzieć, co planuje Lombke... tym bardziej, iż ten mu nie zdradził swoich zamiarów (: Jest ok...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.