Krótka historia  zobacz opis świata »

Dopis 29:„ Bez komentarza” Sytuacja...

« poprzedni dopis
 

Lolita 33

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 106,


„ Bez komentarza”



Sytuacja, którą chcę opisać, miała miejsce dzisiaj na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie.

Przeraziła mnie ona i utwierdziła, że większość dzieci, dzisiejszych rodziców ma przechlapane.

Nie wspominając o dzieciach, obecnego pokolenia młodych dziewcząt.

Szłam dzisiaj przed południem wspomnianą ulicą i czekałam w kolejce do bankomatu. Szukając karty, zobaczyłam pewien obrazek.

Kobieta w wieku około 30 lat, z mężem raczej starszym, próbowali nakarmić dziecko około półtoraczone hot-dogiem obficie oblanym ketchupem.

Matka trzymała go w ręku i trzymała przed dzieckiem mówiąc "No weź sobie w rączkę i jedz". Zaznaczam że hot-dog był większy od całej twarzy dzieciaczka, a on patrzył z przerażeniem. W końcu zaczęła odrywać kawałki twardej dla delikatnych ząbków mlecznych dziecka bułki i wkładać mu do ust. Dziecko próbowało się wzbraniać, ale ojciec przytrzymywał jego głowę, a zniecierpliwiona matka zaczęła na dziecko krzyczeć " Żryj to nieznośny bachorze. Nie po to ci kupowałam, żeby się zmarnowało"

Chyba nie potrafiłam szerzej otworzyć oczu, kiedy to usłyszałam. A jedyne co mi się cisnęło na usta to „ bez komentarza”…



Zrobiło mi się żal tego dziecka. I pomyślałam też, jak dzieci współczesnych rodziców mają do dupy start. Od małego szprycowane są Mc Donaldowym żarciem, i Fast -foodami, wzorem rodziców. Matki, która nie umie zrobić rosołu na kurze, tylko kupuje nową bulionetkę Knorra, która jest niezastąpiona w kuchni.

Nie chcę nawet myśleć o dzieciach, teraźniejszych młodych kobiet i dziewcząt w szkołach gimnazjalnych. Od opowieści tego co się w nich wyprawia, aż kręci się w głowie.

Pomyśleć, że taka 15 latka, która ze swojego tyłka zrobiła rozrusznik, będzie kiedyś matką dla dziecka i będzie miała je wychować...Oczywiście mocno teraz generalizuje, bo to nie znaczy, że wszystkie matki będą takie beznadziejene, ale istnieje duże ryzyko, że spora większość.

Ciekawe jak będzie wyglądał ten świat, naszego pokolenia. Tak za 20 lat,bo osobiście, boję się pomyśleć. Tak się teraz ludziom w głowie przewraca.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 10

" marchewkowe pole"


Na pierwszy rzut cisnęło mi się " bez komentarza" ale pomyślałam i spytam... masz dzieci? Jesteś mamą? Ja jestem i trafia mnie coś jak widzę, że ktoś ocenia ludzi na podstawie jednego tylko wydarzenia, fragmentu sytuacji, wystawia opinie jakby był ekspertem w dziedzinie bycia rodzicem.


Tekst, że dzieci wspołczesnych rodziców mają kiepski start jest żenujący. Może napisz dlaczego tak uważasz ale używając rozsądnych i logicznych argumentów bo to ciekawe co twierdzisz ale jakoś tak bez poparcia. Moim zdaniem napisałaś coś tylko po to żeby napisać, może z nudów? :)


Zachowanie tej matki nie było racjonlne, a nie jestem w stanie ocenić jej na podstawie innych sytuacji, bo nie widziałam.


Mówię o współczensych matkach ( jak zaznaczyłam - generalizuję...ale nie znaczy, że wszystkie)


Trafia mnie coś jednak jak widzę matkę, która w ten sposób traktuje dziecko, które i tak nie rozumie jeszcze co jest złe, a co dobre...


Jak w kwietniu, kiedy dorośli jeszcze chodzą w kurtkach, sadza dziecko do wózeczka i zdejmuje mu buty i skarpetki, bo przecież już tak ładnie świeci słoneczko...


Jak dziecko krzyczy " chcę tego lizaka, chce tego cukierka i tą gazetę", a matka odpowiada " Ale nie zrozumiesz nic z tej gazety, a cukierki już dziś jadłeś", na co dziecko krzyczy że chce, a matka mu kupuje, bo przecież musi zaspokoić zachcianki swojego malutkiego szczęścia...


O takich matkach mówię. W ostatnim czasie zaobserwowałam tego dużo wokół siebie, dlatego napisałam.


To, że nie jestem rodzicem, nie znaczy, że nie mogę się wypowiadac w kwestii dzieci. Wypowiadam swoje zdanie, to...co myślę. Z drugiej strony, nie każdego rodzica, nawet takiego który ma 5 dzieci, można ekspertem od dzieci nazwać. Uniosłas się, bo sama jesteś matką i zareagowałaś nazbyt emocjonalnie.


Ja się nie wymądrzam. Przeraża mnie po prostu zachowanie, niektórych bezmózgich matek. A ten tekst napisąłam już jakiś czas temu, ale pasował mi do tytułu BEZ KOMENTARZA, bo ja nie mogłam znależć odpowiedniego komenatrza na zachowanie tej matki.


Hm..nie uniosłam się emocjonalnie, po prostu wg mnie nazbyt łatwo przychodzi Ci bezpodstawne ocenianie innych. Skarpetki, gazetki czy słodycze, to nie są żadne argumenty. Krytykujesz metody wychowawcze, a sama nie masz o nich zielonego pojęcia. Matka źle odezwała się do dziecka, owszem ale to nie oznacza, że jest złą matką i że jej dziecko ma kiepski start. Ta co zdejmuje dziecku buty w kwietniu, być może je hartuje i napewno nie chce go zabić zapaleniem płuc, a ta co kupuje dziecku gazetkę czy cukierki może miała ciężki dzień i łatwo ją namówić do kupienia łakoci. Idealni rodzice to rodzice idealnych dzieci, takich które nie psocą, nie płaczą, są wyjątkowo grzeczne i w ogóle nie wymagają niczego. Rodzice to też ludzie i mają prawo do popełniania błędów wychowawczych ale najważniejsze, że zdają sobie z tego sprawę i cały czas się uczą.


Przepraszam Cię ale znam osoby nie mające dzieci ale bardzo życiowe i myślące, znam też takie które krytykują kompletnie nie mając pojęcia o tym, czego ta krytyka dotyczy.


priv


Już nie patrząc na czyiś start czy nie, na jakieś kupowanie czy nie kupowanie słodyczy to jednak taki tekst :"" Żryj to nieznośny bachorze. Nie po to ci kupowałam, żeby się zmarnowało" do dziecka jest niedopuszczalny. I nikt mi nie powie, że kochająca matka tak zwraca się do swojego dziecka - nie, nie zwraca się. Żryj to.. w głowie mi się nie mieści.


Echhhh, nie napisałam, że to są normalne zwroty kochającej mamusi bo nie są i dla mnie również są niedopuszczalne ale sorry, gdybyśmy uważali że wszystkie matki które niepoprawnie zwracają sie do swoich dzieci, ich nie kochają to trzeba by liczyc,że znalazłaby się tam spora większość. Wszystko zależy od kultury, a nie od tego jak kto kocha dzieci i czy w ogóle kocha. Temat rzeka, cóż, nie ma co zaśmiecać opowiadania. ;)


To co opisałaś jeży włos na głowie. Niezależnie od tego, czy ktoś ma dzieci, czy nie, czy ma zły dzień, czy akurat dostanie okres i po prostu najchętniej by się kogoś rozerwało na strzępy. Jakiś elementarnych zasad powinien przestrzegać każdy, bo w końcu wychowuje kolejne pokolenie tego kraju.


Mam jeszcze tylko jedną uwagę. Lolitko, nie mam nic przeciwko temu tekstowi, ale następnym razem, zrób z czegoś podobnego opowiadanie proszę. Bo na razie, jak na mój gust, to jest po prostu felieton...


ok Luainn. ;) masz rację.


* półtora[ro]czne

* trzymała go w ręku i trzymała - powtórzenia

* Zaznaczam[,] że

* krzyczeć[ ]\"[/ ]Żryj to nieznośny bachorze. Nie po to ci kupowałam, żeby się zmarnowało\"[.]

* jedyne[,] co

* Matk[a]

* tego[,] co

* [piętnasto]latka

* wychować...[ ]Oczywiście

* beznadzie[/e]ne

* dwadzieścia lat,[ ]bo




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.