Wrzosowy jogurt miodowy według ostrężynowego, kremowego paliwąsa   zobacz opis świata »

Dopis 1:BIURO PRAFNE . Trzydzieści godzin wstecz . ...

 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


BIURO PRAFNE. Trzydzieści godzin wstecz.
- Niestety, nie mogę was zarejestrować.
- Przecież papiery mamy w porządku, jest nawet świadectwo urodzenia.
- Nie, nie, nie mogę. A o dotacji to w ogóle radzę zapomnieć.
- Ale o co chodzi?- zapytał Koniowąsy wsuwając trampek między drzwi.
- O iso!
- O co?
- O jajco.
- O iso.
- Acha- zapadło milczenie.
- Czyli nie spełniamy norm?- Koniowąsy postanowił raz jeszcze zabłysnąć.
- Nie spełniacie, nie ma was w wykazie, nie opisaliście we właściwy sposób swojego iso.
- Ale co to jest to iso?
- No, nie mogę wam powiedzieć, powinniście się sami tego domyśleć, a jeśli nie dajecie rady to znaczy że nie spełniacie norm.
- Widzi pani, myśmy dopiero co wrócili z Czech...
- A g...mnie to obchodzi, nie po to robiłam licencjata żeby teraz rozmawiać z jakimiś melenami, to są sprawy wagi państwowej.
- Chyba menelami?
- Jak zwał tak zwał, hipusi, czipendejlsa im się zachciało.
- Proszę pani to dla nas bardzo ważne, może pani sama sprawdzić czy normy są zachowane- odezwał się Chemik wznosząc się na wyżyny uprzejmości, a nawet chwytając ogon szybowca.
Kobieta w okularach wywołujących wspomnienie salezjańskiej krucjaty przyjrzała im się jeszcze raz, bardzo bacznym wzrokiem.
- Ty, duży, za parawan- rzekła w stronę Koniąwąsego, którego Chemik jeszcze pchnął.
Po kwadransie wyszła jakże odmieniona, z rozrzuconym włosem i niedopiętym dekoltem, w którym Koniowąsy uparcie jeszcze gmerał.
- Nie da rady, nie mogę wam przyznać iso, normy są przekroczone- stwierdziła oblizując wymownie wargi, wskazując palcem drzwi.

- I co my teraz poczniem?- Zapytał Koniowąsy wpadając w szloch.
- Spoko, będziemy pracować na czarno- odpowiedział Chemik składając dwa palce w wyraziste jak słońce "V".
- Na czarno? Aż mnie jakieś ciarki przeszły, nie dało by się w jakimś innym kolorze?- Zapytał Koniowąsy po chwili milczenia.
- No to jak?
- Na niebiesko?
- Może na beżowo?
- Albo na filoletowo?
- Na fioletowo może być.
- No to na fioletowo.
- No to żółwik.

- Wiesz, ten żółwik to też jest do bani- odezwał się Koniowąsy po przemyśleniu.
- No to jak inaczej?
- Może borsuk?
- Bez sensu.
- No to nietoperz.
- Albo jaskółka.
- Albo koala.
- Albo flaming.
- O, flaming może być.
- No to flaming.
Nagle coś wessało jego czapkę i uniosło ją w górę, rozległ się łoskot połączony z silnymi, powietrznymi wirami. Dredy Koniowąsego rozsypały się na wszystkie strony, po czym skręciły w zgrabny warkocz. Ponad nimi przelatywały potężne śmigłowce transportujące przy pomocy lin ogromną szminkę.
- Mają ją postawić w centrum, jako pomnik konsumenta- przypomniał sobie Chemik.
- To się świetnie składa, na pewno będzie przy tym jakaś biba, musimy tam być.
- Ha, musimy tam wystąpić!- zawołał ochoczo Chemik zatrzymując się przy witrynie sklepowej, gdzie ujrzeli najwyższej klasy, superwypasione, max modne i z klasą męskie figi.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.