Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 391: Boże , jak ja nie znoszę wcześnie wstawać...

« poprzedni dopis
 
***

Boże, jak ja nie znoszę wcześnie wstawać... A tymczasem zmuszona byłam po raz kolejny zwlec się z łóżka przed ósmą i udać do lasu na grzyby w towarzystwie wiernego scyzoryka, nieco mniej wiernego psa i dziadka. Wszyscy oni zapruwali przed siebie z radosnym zapałem (no, może z wyjątkiem scyzoryka), ja zaś od razu zostałam w tyle, wlokąc się niemiłosiernie z nosem prawie przy ziemi (co było o tyle dobre, że czasem jednak na swojej drodze grzyby znajdowałam, owym nosem prawie o nie zahaczając) i ziewając jak, nie przymierzając, krokodyl w zimie albo cokolwiek innego, co paszczę otwiera możliwie szeroko i jest niemrawe (co prawda nie wiem, czy krokodyl w zimie jest niemrawy, ale coś się po mnie takiego plącze, że w razie zimna gad mrawy nie jest.)

W lesie dość szybko rozbudziły mnie pająki, którym bezczelnie uwidziało się wić swoje sieci akurat na mojej trasie. Kilka razy wlazłam prosto w takie cuda bezpośrednio pyskiem, wywołując tym dezaprobatę pajęczaków. Oburzenie wyrażałam również, mamrocząc pod nosem nieżyczliwe komentarze pod adresem "tych dyndających na pajęczynie jak małpa". Pająki zdaniami krwi czysto budowlanej sypały zapewne równie obficie, ale z zasady nieco ciszej.

Następnie zaś wpadłam do wąwozu, bo jakaś mucha z zaburzonymi zdolnościami pilota wrąbała mi się prosto w okulary i zareagowałam dość gwałtownie, aczkolwiek w milczeniu. Dźwięki zaczęłam z siebie wydawać już w wąwozie, czym zwabiłam do sibie psa, który z całego serca wylizał mnie po twarzy. A potem przyniósł grzyba na pocieszenie. Niestety, był robaczywy (grzyb, nie pies).

Ogólnie rzecz biorąc, wyprawę do lasu oceniam raczej średnio, jeżeli nie negatywnie. Wstawanie w środku nocy, włóczenie się po lesie i wojny z pająkami i własnymi okularami nie są tym, czym lubię zajmować się najbardziej w wolnych chwilach.

W dodatku przyniesiony łup był nader mizerny i co rusz rzucałam mu spojrzenia pełne urazy, gdy smażył się na patelni.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.