Świat w objęciach Morfeusza...  zobacz opis świata »

Dopis 8:Buty Trzy noce z rzędu miałam sen...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Buty



Trzy noce z rzędu miałam sen, w którym chodziłam po sklepach z butami. Była noc, a może raczej zimowy wieczór, i szukałam butów na studniówkę. Wałęsałam się samotnie po piwnicy ogromnego budynku, przypuszczalnie centrum handlowego. Za szklanymi drzwiami znajdowały się sklepy obuwnicze. Do niektórych wchodziłam, przyglądając się różnokolorowym pantoflom. Jedną parę w kolorze kobaltu nawet przymierzyłam, ale na moich nogach zamieniły się w kozaki. Nie zwróciwszy większej uwagi na tą metamorfozę wyszłam ze sklepu. Na ścianach piwnicy znajdowały się obrazy. Szczególnie utkwił mi w pamięci ten, na którym stała mała przerażona dziewczynka o dużych oczach. Moje lustrzane odbicie sprzed kilkunastu lat. Zaczęłam uciekać. Czułam, że grozi mi niebezpieczeństwo, chociaż nie potrafiłam go zlokalizować. Biegłam wzdłuż korytarza, mijając rozrzucone na podłodze buty. Nagle potknęłam się o zielone sandałki i potoczyłam się jak piłka, wybuchając przy tym śmiechem. Nagle usłyszałam dźwięki jakiejś przyjemnej piosenki. Nasilały się, były coraz głośniejsze. W końcu zrozumiałam, że to budzik przywołuje mnie do rzeczywistości. Niechętnie wygramoliłam się z łóżka.





Skutki gry gry w monopol



Czasami moje sny są dziwne, wręcz kryminalne. Śniło mi się, że odwiedził mnie mój kumpel Paweł i graliśmy w monopol. W trakcie gry udało mi się wykupić Włochy, co sprawiło, że przeniosłam się na słoneczną Sycylię. Powitali mnie panowie w garniturach i ciemnych okularach. Byli do mnie bardzo uprzejmi, aż nazbyt. Zwracali się do mnie vel Szefowa i pojechaliśmy czarnym bmw do małej kawiarenki, położonej nad brzegiem morza.

- Przejdźmy do interesów - powiedziałam, gdy mocno opalona kelnerka przyjęła nasze zamówienie. - Macie towar?

Kiwnęli głowami, niepewnie rozglądając się po lokalu. Jakiś facet przyglądał się nam podejrzliwie, więc wstałam i zastrzeliłam go.

- Już po sprawie - uśmiechnęłam się, we własnym mniemaniu, uroczo.

Zarechotali. Przez niewielkie okno wpadały promienie słońca. Było cudowne lato. Nagle do budynku weszła grupka uzbrojonych facetów, którzy zbliżyli się do naszego stolika. Kelnerka, niosąca nam kawę, zemdlała, rozlewając napój na drewnianą podłogę.

- Ty? - wskazał na mnie niski mężczyzna w garniturze.

Łysy, z cygarem w ustach. Na szyi miał łańcuch z wielkim wisiorem. Zdjął go i majestatycznie ofiarował mi.

- Teraz ty przejęłaś monopol na nasze interesy. Cały biznes - uśmiechnął się znacząco - jest teraz w twoich rękach. Nie zmarnuj tego, dobrze?

Kiwnęłam głową jak uczniak, któremu powierzyło się ważne zadanie.

I co dalej? Po prostu obudziłam się.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

:) Ja też się w nim dobrze czułam.


Tego drugiego snu zazdroszczę, lubie kryminały C:


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.