ELIKSIR MŁODOŚCI  zobacz opis świata »

Dopis 9:Byk tymczasem radośnie zastukał kopytami...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Byk tymczasem radośnie zastukał kopytami i wyruszył wprost na soczystą, pachnącą wiosną łąkę, która powstała na skutek rozlania puszki z zieloną farbą wprost na tęczy. Nie trzeba było długo czekać, by ujrzeć zwierza utytłanego ziemią, o czerwonych policzkach i wilgotnej rosie, tarzającego się pośród traw, mrużącego oczęta w spazmie porannej rozkoszy, jaką dawała kąpiel w pierwszych strugach promieni wschodzącego właśnie dnia.
Byk napawał się kipiącą esencją zmysłów, tańcząc wokół słonecznika, który rozkwitł kwieciście, przybierając postać pasterza. Teraz obaj – dzielny byk oraz pastuszek – swawolili radośnie, trzymając się za dłonie, dopóki zmierzch nie nadszedł czuły, otulając przyjaciół kwileniem wieczornych ptaków i oddechem ciepłej bryzy. Wtedy to poczuli oni, iż nadszedł Właściwy Czas. Wyruszyli więc w wędrówkę, poszukując Właściwego Biurka. Właściwego – czyli goszczącego na sobie namiastkę teczki – kunsztownie ułożonego kawałka tektury, związanego tasiemką we wszystkich barwach tęczy.
– Skąd wiesz, jak rozpoznać taką teczkę? – Zapytał pastuszek. – Czy to możliwe, że pamiętasz wszystkie kolory tęczy?
– Widziałem kiedyś tęczę! – zawołał byk. – Jak mógłbym zapomnieć jej kolory?
– Ale czy to była prawdziwa tęcza?
– Chyba tak, ale ona za każdym razem wygląda inaczej…

Przyjaciele szybko dotarli, prowadzeni potężną wonią krowich feromonów do skromnego pokoiku, gdzie znajdowało się Właściwe Biurko. Natychmiast rozpoznali Johna drzemiącego spokojnie na krzesełku, z opadającą na kark głową i otwartymi – na rybi sposób – ustami. Byk podszedł do śpiącego, pogładził czule jego czuprynę za pomocą kopyta i zapłakał.
– Mógłbym się schować w twych ustach, przyjacielu, a ty i tak byś nie pamiętał – stwierdził. Tymczasem John drzemał nadal w najlepsze.
– Nie marudź – pokiwał głową pasterz, widząc bezradność druha. – Może przecież jeszcze przemalować twoje rogi na niebiesko.
– Wtedy z pewnością byłyby większe – zamyślił się byk.
– Zobaczmy co jest w teczce. Jestem pewien, że John patrzył na nią nie tak jak trzeba.
– To dlatego, że myślał, że to teczka.

Przyjaciele ostrożnie nachylili się nad biurkiem. Szybkim ruchem rozwiązali misternie ułożoną kokardkę. Wieko teczki natychmiast uskoczyło odsłaniając porażający snop światła. Towarzysze z natchnieniem mrużyli oczy, przyciskając górną wargę ust do nosa, ale na nic się to zdało. Mieli wrażenie, że strumienie światła dochodzą z wszechstron, otulając ich miękko, wdzierając się w każdą szczelinę ich ciał.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

Mam mieszane uczucia czytając ten dopis. Miało być sensancyjnie, z możliwością wplecenia elemenów SF, a ten fragment nie mieści się w żadnej konwencji.
Nie żebym mówiła co i gdzie ma być napisane, ale ...
Jednak to bajka Lowe on nadaje jej ramy.

Hare Krishna Hare Rama

Zanim osiagnę stan wyzszej świadomości, możesz mnie oświecić?

Najpierw czekałaś na Słońce, teraz chcesz mnie zatrudnić. A może oświecisz się sama?

- Przepraszam kochanie, to dlatego że tak bardzo pragnę być blisko ciebie i dlatego głupieję

^^ łip, łip. Pisane przy współdziałaniu temperatury podpachowej ponad 39'C. I tak bardzo intensywnie trzymałam fantazje za wodze, bowiem w takim stanie człek pisze niezwykle surrealistycznie...

Pum!

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.