O jeden raz za dużo  zobacz opis świata »

Dopis 7:Był szybszy . Pomimo , że brzuch dawno...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Był szybszy. Pomimo, że brzuch dawno stracił twardość zaokrąglając się w dorosły bęben na piwo, nadal ruszał się szybko i sprawnie. Złapał ją za płaszcz i nic nie mówiąc pociągnął za sobą.

Musiała iść, nie mogła się wyrwać, płakała. W myślach wyzywała wszystko i wszystkich, czuła się jakby zdradziła samą siebie. Zbyt słaba na ucieczkę, zbyt mocna, żeby zostać. Wiedziała, że jeżeli wrócą do domu dostanie mocno i porządnie. Na samą myśl robiło jej się mdło.

- Na dworzec, poproszę – mruknął Adam, kiedy wsiedli do taksówki. Trzymał ją cały czas za rękę, nie pozwolił jej zapiąć pasów, ani się poruszyć.

„Koniec ze mną, koniec. Chyba, że … „ –przygryzła wargę i zaczęła myśleć wolno i intensywnie analizując każdą możliwość, która może się nasunąć. Miała przy sobie torebkę, w której była jedna karta do bankomatu i jej dokumenty, więc mogła uciec i nie oglądać się za siebie. Miała na sobie jeansy i koszulkę z długim rękawem, więc wyglądała trochę normalniej niż dzień wcześniej. Zuzka była taka miła, że pożyczyła jej swoje ubrania. Spojrzała na profil męża.

Wargi miał zaciśnięte, a wzrok wbity w zagłówek, czuła cały czas ucisk jego dłoni, jednak zelżał trochę, stał się prawie normalnym trzymaniem.

- Jesteśmy na miejscu. Trzydzieści pięć złotych.

Podał całą pięćdziesiątkę i podziękował, wysiadł ciągnąc ją za sobą. „Potrafi być dobry” – mruknął jej jakiś głos, który podziwiał uśmiech taksówkarza.

- Kochanie kupię jakąś gazetę i coś do jedzenia, dobrze? – mruknęła, a on ku jej zdziwieniu skinął głową i ją puścił.

- Ja pójdę po bilety… słonko – uśmiechnął się szeroko, niebezpiecznie, tak jak uśmiechał się, gdy widział ją jęczącą i płaczącą z bólu. Skinęła głową i ruszyła w kierunku kiosku. Chciała uciec, zniknąć, jednak poczuła, że coś nie gra.

Adam, który pozwala jej iść i kupić rzeczy, przecież dopiero, co uciekła! Obejrzała się dyskretnie. Jest! Śledził ją! Skierowała swoje kroki do bankomatu. „Jak zapyta, po co, to powiem, że nie miałam gotówki i wypłaciłam na gazetę i jedzenie?. Wahała się chwilę nad kodem, bo palce ze zdenerwowania drżały i wbijały nie te cyfry, które powinna.

Potem ruszyła do budki z jedzeniem, kupiła sporo wałówki, a następnie podeszła do kiosku.

- Już jestem – sapnął jej do ucha. Był zadowolony i uśmiechnięty. „Cieszy się, że nie uciekłam, myśli, że jestem już posłuszna”. Ruszyli w kierunku peronu.

- Możesz potrzymać owoce i gazety? – zapytała, kiedy usiadł na ławce, a ona stała ze wszystkimi zakupami. Zauważyła, że oto na sąsiedni peron podjeżdża pociąg. Zatrzymał się z głośnym hałasem, a ona poczuła, że brakuje jej powietrza, że adrenalina zniszczy jej wnętrzności eksplodując z mocną siłą. Ze stresu poczuła, że jej pęcherz robi się pełny, a głos zarznie drżeć tak jak reszta ciała.

- Dlaczego? – zapytał zaczepnie patrząc prosto na nią. Spojrzenie miał przenikliwe, czuła jakby ją czytał, jakby odgadywał myśli, delektował się jej strachem i tym, co nastąpi w domu. Ponownie zadrżała. Drzwi pociągu rozwarły się, a ich wnętrza zaczęła wylewać kolonia. Zdecydowanie kolonia. Dzieci w kolorowych czapeczkach, krzyczące i szukające bagażu. Tłum. Tłok. „Szybko, działaj!”.

- Muszę ubrać bluzę, zimno.

Skinął głową i sięgnął po reklamówkę, podała mu ją, potem dodała gazetę, a na koniec położyła mandarynki, które osunęły się z jego rąk i wylądowały na dworcowej posadzce.

- Ty głupia kurwo – mruknął i schylił się po nie. Nie lubił marnować pieniędzy, wyrzucać jedzenia, ani myśleć, że można wydać pieniądze na coś, co nie przynosi korzyści, albo nie jest do jedzenia.

Wykorzystała moment.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

mam nadzieję, że nie pojechałam łatwizną :P


<!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } -->

* Pomimo[/,]


* twardość[,]


* nie mówiąc[,]


* czuła się[,]


* do domu[,]


* pasów[/,]


* Chyba[/,] że[/ ]...


* -[ ]przygryzła


* intensywnie[,]


* normalniej[,]


* wysiadł[,]


* - Kochanie[,]


* dopiero[/,] co


* jedzenie?[“].


* jej wnętrzności[,]


* za[c]znie drżeć[,]


* zaczepnie[,]


* czuła[,]


* a [z] wnętrza


* wylewać [się]


* jedzenia[/,]


* korzyści[/,]




We wpisie powyżej:


„Pierwsze kroki skierowała więc na miasto w poszukiwania sklepów z tanią odzieżą. Jednak jej marne oszczędności, które ukradła Adamowi, wystarczyły na kupienie kurtki w lumpeksie.”


Teraz:


„Miała na sobie jeansy i koszulkę z długim rękawem, więc wyglądała trochę normalniej niż dzień wcześniej.”


Dziwnie to brzmi…



 jeszcze:


"Już miałem zgłosić zaginięcie, kiedy przypomniałem sobie o tobie. Wsiadłem więc od razu w samochód, no i jestem."


A teraz są na dworcu...


teraz gra ;d


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.