Tajemnice babci...  zobacz opis świata »

Dopis 1:Była bezchmurna noc a księżyc w...

 

Margaret.w

Od: 17.03.2011,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 5,


Była bezchmurna noc a księżyc w pełni zaglądał do wszystkich okien zamczyska. Nagle drzwi wejściowe głośno zaskrzypiały i do środka weszło dwanaście osób prowadzonych przez niewysoką staruszkę ubraną w długą, czarną i lekko połyskującą szatę. Przepuściła swych gości i po chwili zamknęła wrota na cztery spusty. Jej goście czekali, zebrani u stóp krętych schodów na gospodynię wieczoru, cichym szeptem wymieniając spostrzeżenia dotyczące celu ich wizyty, jak i wystroju wnętrza. W końcu staruszka poprowadziła wszystkich korytarzykiem do niedużego pomieszczenia, funkcjonującego jako schowek na miotły i inne sprzęty gospodarstwa domowego. Tym razem był pusty. Gotowy na przyjęcie tylu gości. Kobieta podeszła do ściany i przesuwając po jej chropowatej powierzchni, wyczuła małe wklęśnięcie. Z całej siły pchnęła cegłę, która uruchomiła zapadki po drugiej stronie muru. W ścianie pojawiło się ukryte przejście. Powiało chłodem i zapachem piwnicznym. Staruszka gestem ręki zachęciła do zbliżenia się do niej. Wzięła najbliższą pochodnię i machnęła nad nią dłonią, a ta zapaliła się. Reszta poszła za jej przykładem i w niecałe kilka minut tunel zajaśniał światłem ognia. Trzynaście osób szło gęsiego i wkrótce znaleźli się w dość obszernej komnacie, wypełnionej różnymi ampułkami, flakonikami, zasuszonymi ziołami i martwymi żabami, jaszczurkami. W głębi tliło się drewno w kominku, a obok niego po lewej stronie stał stelaż, a na nim wielka księga oprawiona skórą.

Kilkanaście minut wcześniej, gdy do zamku zawitało dwanaście osób, Olivia nie mogła zasnąć i nieco rozeźlona postanowiła zejść do kuchni, mieszczącej się na parterze, by coś przekąsić. W pewnym momencie usłyszała jakiś hałas, więc przycupnęła na schodach i obserwowała z daleka całe zajście. Zaciekawiło ją to, kto o takiej porze przychodzi do babci i ją niepokoi. Gdy owe osoby zniknęły w przylegającym do schodów korytarzu, ona zeszła cichutko na dół i poszła za nimi. Weszła do schowka ale nikogo nie zastała. Po ciemku zaczęła poszukiwać czegoś, co mogłoby się wydać jej dziwne, lecz nic takowego nie znalazła. Wycofała się zdumiona i zamyślona powróciła do swego pokoju.
- Coś mi tu nie gra - mruknęła do siebie, kładąc się do łóżka. - Muszę o to wypytać jutro babcię. Kilka minut później zasnęła.
 
1
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.