Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 53: Byli z powrotem w kryjówce Roksany ....

« poprzedni dopis
 
***

Byli z powrotem w kryjówce Roksany. Szukali jakiegoś odpowiedniego stroju dla Folstena, ponieważ jak narazie znalazł sobie jedynie przyciasne, niziołkowe pantalony. Caev i Rubin z trudem powstrzymywali się od śmiechu.

Druid zauważył w kącie kilka beczek. Podszedł i otworzył jedną z nich. Była do połowy wypełniona wszelakimi pieniędzmi, z przewagą miedziaków, naszyjnikami, pierścionkami i innymi dobrami. Jednak na warstwie monet leżała rzecz, której spodziewał się raczej w pracowni maga lub alchemika. Podniósł wielki słój z alkoholem, w którym były chyba jakieś ludzkie narządy. Przyjrzał się i przez mętny płyn dostrzegł trzy męskie fallusy.

- O, kurwa! - Niemal upuścił słój i niespokojnie się rozejrzał. Złodziejka była w przeciwległym końcu pomieszczenia.

- Caev, pozwól tu na chwilkę.

- Co jest, Folsten? - zapytał podchodząc, po czym dostrzegł słój. - O, kurwa.

- A żebyś wiedział - odparł wilkołak. - Mógłbyś mi to wyjaśnić?

Wojownik naprędce opowiedział historię, zasłyszaną od Kotów. O Roksanie i byłym przywódcy bandy. Co mu zrobiła, gdy nierozważnie dobierał się do niej po przyjęciu do grupy.

- Chciałem ją wtajemniczyć w nasze sprawy, ale chyba zaczynam mieć wątpliwości - powiedział druid. - Jeśli ona ma nam pomagać, to ty powinieneś się zastanowić, czy ważniejsza jest dla ciebie zemsta, czy bezpieczny kutas.

- No wiesz, może i jest czasem nieco... - Z głupkowatym uśmiechem szukał odpowiedniego słowa. - Drapieżna, ale to nie powód, żeby jej nie ufać. Nie martw się, tak kończą tylko jej wrogowie.

Tymczasem Rubin znalazła ubranie dla Folstena. Był to ludzki, zakurzony płaszcz.

Druid postanowił zaryzykować. Opowiedział Roksanie o swojej misji i o roli Białowłosego. Po jej wysłuchaniu rozbójniczka milczała przez chwilę.

- To mi wygląda na grubszą sprawę – powiedziała w końcu. - A z grubymi sprawami wiąże się poważna przypadłość. Nazywa się: „bycie na niewłaściwym końcu czyjegoś miecza”. Mogłabym co prawda zaryzykować...

- Czyli zgadzasz się? - zapytał wilkołak.

- Moment, dziadku. Ja pomagam wam, wy pomagacie mnie. Jest w okolicy pewien szlachciura, a jego żona ma mnóstwo naprawdę fajnych błyskotek... Niestety sama nie dałabym sobie rady, ale z wami...

- Co? Mam być zwykłym złodziejem? Rzezimieszkiem, okrada... - Wojownik przerwał druidowi w pół słowa i odciągnął na stronę. - No dobrze, mogę na to przystać - stwierdził Folsten po krótkiej dyskusji.

***

Samotny rycerz jechał konno po podleśnej drodze. Był wieczór. Jeździec szukał czegoś i uważnie się rozglądał. Wyszeptał cicho tajemnicze słowa, jakby się modlił. Jego oczom ukazał się świetlisty szlak, wiodący do sterty liści na pobliskim pagórku. Zsiadł z konia, podszedł i odgarnął warstwę listowia. Otworzył ukazaną w ten sposób klapę i zajrzał do środka dziury. Gradon Dollos uśmiechnął się szyderczo w mroku.*
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

mroku.* - Zakładam, że Caev, Folsten i Rubin już pojechali na "akcję", a Gradon zastał kryjówkę pustą. Dlatego jest tam ciemno.

*końcu pomieszczenia.[enter] - Caev, pozwól tu na chwilkę.

*Tymczasem Rubin znalazła tymczasowe - powtórzenie

*-[ ]No wiesz, może



no spoko dopis :)

*A[/,] żebyś wiedział

*-[ ]No wiesz



Ktoś mi tu robotę zabiera... Pphil, wiesz coś o tym? ;)

Nasza Pani Moderator miała zajmować sie takimi błahostkami? ;)

No ba!

za falusy i calosc wpisu ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.