Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 40: Było już dobrze po dwudziestej trzeciej...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Było już dobrze po dwudziestej trzeciej, gdy prowadzący operację profesor Karolak, ocierając pot z czoła powiedział:

- W porządku panowie. Powinno być dobrze. Dziękuję wszystkim za zaangażowanie.

Wszyscy odetchnęli z ulgą. Jednak największą ulgę odczuwał Daniel, któremu strasznie się dłużyło i choć pomimo, że transfuzja skończyła się dawno temu, to nie pozwolono mu wstawać.

- Panie doktorze - Daniel poruszył się na łóżku - czy ja mogę udać się już do żony?

- Myślę, że tak. Jednak na wszelki wypadek siostra oddziałowa pójdzie z panem.

- Dziękuję - to mówiąc wstał z łóżka i powoli ruszył w stronę wyjścia. Gdy tylko opuścili blok operacyjny przyśpieszył kroku.

- Niech się pan tak nie forsuje - zganiła go kobieta, próbując dotrzymać mu kroku.

- Muszę odszukać żonę i siostrę. Minęło ponad siedem godzin jak się rozstaliśmy przed szpitalem.

- Na pewno wszystko jest dobrze - kobieta próbowała uspokoić mężczyznę.

- Monika - zawołał Daniel, widząc poddenerwowaną siostrę. Ta nie czekając długo rzuciła się w stronę brata.

- Już myślałam, że cię nie zobaczę - powiedziała wisząc mu na szyi. - Z tatą wszystko w porządku, ale mnie nie chcą wpuścić - zaczęła się żalić.

- Gdzie Justyna? - przerwał jej pytaniem.

- Ach. Zabrali ją do gabinetu. Strasznie źle się poczuła. Mam nadzieję, że z nią wszystko dobrze.

- Proszę mnie zaprowadzić do żony - powiedział prawie rozkazującym głosem do przechodzącej pielęgniarki - źle się poczuła i zabrano ją do gabinetu.

Kobieta uśmiechnęła się ze zrozumieniem.

- Proszę za mną. Z żoną wszystko w porządku.

Po kilkunastu krokach weszli do pomieszczenia. Justyna siedziała na tapczaniku, a obok niej stał lekarz.

- Czy nic jej nie jest? - spytał Daniel lekarza podchodząc do Justyny. Przytulił ją do siebie i zaczął głaskać po głowie jak dziewczynkę. Ponownie się rozpłakała wtulając twarz w jego koszulę.

- Żona ma chwilowe załamanie - powiedział mężczyzna w fartuchu - potrzebuje dużo ciszy i spokoju, a u nas tego nie znajdzie.

- Czy mogę zabrać ją do domu?

- Naturalnie, to będzie najlepsze wyjście.

- Dziękuję - powiedział Daniel ściskając dłoń lekarza. - Chodź Moni, wracamy do domu. Na dziś dosyć wrażeń - to mówiąc pomógł wstać łkającej żonie i we trójkę udali się do auta, które stało na parkingu.

- Jedziemy do ciebie - zadecydował - przygotuj się na dłuższą wizytę siostrzyczko - uśmiechnął się i uruchomił silnik.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.