Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 83: Cały wieczór...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***

Cały wieczór spędzili na rozmowach przed kominkiem, w którym wesoło trzaskały iskry skacząc po suchych polanach. Dokoła roznosił się zapach drzewa i kawy, którą pan Stanisław zrobił gościom, pomimo, że nalegał aby zrobić herbatę. Ciepło było tak kojące, że pomimo młodej godziny zamykały im się oczy. Starszy mężczyzna z ożywieniem prowadził rozmowę w Krzysztofem.

- A pamiętasz jak miałeś dostarczyć przesyłkę w Augustowie? – roześmiał się pan Stanisław.

- Pamiętam szefuniu.

- Nie mogłeś znaleźć budynku pomimo, że stałeś wciąż obok niego.

- No. Gdyby nie pan, to stałbym tam zapewne do dziś – roześmiał się mężczyzna. – My tu gadu gadu, a bagaże wciąż w aucie – dodał zorientowawszy się, że Bożenka jest zmęczona.

- Ach tak – gospodarz w lot zrozumiał dygresję. – To chodźmy szybko. Pomogę wam.

Po chwili szli w stronę domu objuczeni bagażami.

- Tyle tego jest, jakbyście przyjechali na miesiąc.

- Na miesiąc może nie, ale jeśli pan pozwoli to do nowego roku – skwitował Krzysztof.

- Mówisz poważnie? – spytał.

- Zawsze mówiłem z panem poważnie szefuniu.

- Wiesz Mikuś… – zaczął, ale głos uwiązł mu w gardle.

- Wiem szefuniu – to mówiąc poszedł pierwszy wstawiając bagaże do sieni.

Oprowadzę panią po moim domku – zwrócił się do Bożenki. – Krzysztof już go zna – dodał po chwili.

Obeszli cały parter. Znajdowały się tam jeszcze dwa pokoje, kuchnia i łazienka, garaż i salon w którym spędzili większość tego popołudnia. Wszędzie unosił się zapach drzewa, który niczym balsam dla oddychających płuc. Na piętrze były dwie sypialnie z balkonami, niewidocznymi od podwórka. Wychodziły ona na piękny widok gór, które choć nie skaliste, również wzbudzały podziw.

- Za dnia jest tu jeszcze piękniej – powiedział mężczyzna widząc zachwyt w oczach kobiety.

Bożenka uśmiechnęła się.

- Od jutra musimy zacząć przygotowywać potrawy, bo inaczej nie będzie wigilii.

- Święte słowa pani Bożenko – opamiętał się pan Stanisław. -W takim razie już nie przeszkadzam. Wie pani co gdzie jest. Jeśli będzie pani czegoś potrzebował, służę pomocą.

- Dziękuję. Jest pan bardzo miły. Mam jedną prośbę.

- Słucham panią.

- Proszę obudzić mnie o szóstej rano, gdybym nie wstała.

Oboje spojrzeli na siebie i roześmiali się.

- Ma pani moje słowo. Dobranoc.

- Dziękuję. Dobranoc.

Gdy piętnaście minut później kładła się do łóżka, wciąż słyszała podniesione głosy mężczyzn na parterze.

-„Ciekawe o której skończą” – przemknęło jej przez myśl. Zamknęła oczy i wdychając wciąż towarzyszący jej zapach zasnęła.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Za to, że takie urocze :) +


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.