Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 66:Casey pobladł , a jego twarz kolorem...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


Casey pobladł, a jego twarz kolorem przypominała teraz płótno. Złapał się jedną ręką drzwi, żeby nie upaść, a drugą chwycił ramię lekarza i wbił w nie paznokcie.

- Cco to jesst? - Wyjąkał ze zgrozą.

- Pentagram. Gwiazda pięcioramienna - odpowiedział Poitos. - Z pańską córką w środku i narysowana jej krwią. Teraz już chyba nie macie panowie wątpliwości, że ścigacie maniaków.

Znów zapanowała cisza. Wszyscy ze strachem i rozszerzonymi z wrażenia oczami przyglądali się makabrycznemu arcydziełu chorego umysłu.

- Myślę, że teraz mogę z panami udać się na Guardian Street - lekarz zwrócił się do Strażników, gdy cisza przedłużała się niemiłosiernie. Wszystkim zdawała się już niestosowna, ale tylko Poitos odważył się ją przerwać. - Ale najpierw chciałbym jeszcze na chwilę wstąpić do swojego mieszkania, umyć się i przebrać, a potem będę do panów dyspozycji.

- Nas dwóch wystarczy, Mark - powiedział jeden ze Strażników. - Możesz zostać z Casey'em. Nie powinien być teraz sam. Ale niczego nie dotykajcie - ostrzegł. - A my pojedziemy do pana Poitosa i na Guardian Street. Dzisiaj jeszcze tu przyjedziemy.

Dwaj Strażnicy wraz z lekarzem wyszli z pokoju. Casey odetchnął ciężko i oparł się na ramieniu Marka.



* * *



Detektyw odstawił pustą filiżankę. Więcej zostało w niej fusów niż kawy. Zdjął okulary i potarł oczy dłońmi.

- Już chyba niczego nie znajdziemy - powiedział znużonym głosem. - Nieco naświetliło nam to obraz, ale, po odsianiu ziarna od plew nadal mamy więcej historii niż rzeczywistości.

Spojrzał uważnie na siedzącą tuż obok Lady M. Także była zmęczona. Jak mała dziewczynka przytuliła się do niego i położyła głowę na jego ramieniu. Choć miała zamknięte oczy i równomierny oddech, wiedział, że nie śpi. Delikatnie przeczesał dłońmi jej włosy. Może nie wierzył w całą jej historię, ale powoli przyzwyczajał się do wspólnego życia z kobietą.

- Może będziemy coś więcej wiedzieć jak obejrzymy ciało dziewczyny - zasugerowała.

- Tak - powiedział w zamyśleniu. Pochylił się nad kobietą i delikatnie pocałował ją w głowę. - Masz rację. Chodźmy się przekonać.

Podniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy.

- Kocham cię - wyszeptała.

Wolno wstała i przeciągnęła się. John spojrzał na stos przejrzanych książek i dokumentów, po czym także wstał. Wychodząc z pokoju natknęli się na młodą dziewczynę. Mothman rozpoznał w niej tą samą dziewczynę, z którą wcześniej rozmawiał nim znalazł Lady w ogrodzie.

- Wychodzimy z domu - oświadczyła Lady M.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.