- Cholera, daliśmy się podejść jak dzieci! Zabiję go!
- Bogowie mu sprzyjają, ale już niedługo. Następnym razem nie uda mu się skryć w mroku nocy. Spokojnie. Mamy wyraźnie rozkazy. Nie możemy go teraz zabić. Dziewczyna sobie bez niego nie poradzi. Jego los i tak jest już przesądzony.
Dwaj mężczyźni znikli w ciemnościach rozmawiając półgłosem.
Tymczasem Galahar najspokojniej w świecie położył się spać. Był pewny, ze jeśli nawet go rozpoznają, to on i tak nie ma się czego obawiać. Był im potrzebny.
Następnego dnia odnalazł go Aleyn. Był jeszcze bardziej wystraszony niż w nocy, mimo że tym razem wojownik nie groził mu śmiercią.
- Mój ppan chce się ttobą widzieć. Będzie czekał w ppołudnie w starym zzamku za mmiastem.
- Powiedz swojemu panu, ze jeśli chce ze mną rozmawiać, to niech sam do mnie przyjdzie.
- Ale...
- Odejdź!
Galahar był wściekły. miał ochotę na kimś odreagować swoja złość. Cieszył się przynajmniej z tego, że Aleyn nie przekazał mu tej wiadomości w towarzystwie Ornory i reszty.
- Bogowie mu sprzyjają, ale już niedługo. Następnym razem nie uda mu się skryć w mroku nocy. Spokojnie. Mamy wyraźnie rozkazy. Nie możemy go teraz zabić. Dziewczyna sobie bez niego nie poradzi. Jego los i tak jest już przesądzony.
Dwaj mężczyźni znikli w ciemnościach rozmawiając półgłosem.
Tymczasem Galahar najspokojniej w świecie położył się spać. Był pewny, ze jeśli nawet go rozpoznają, to on i tak nie ma się czego obawiać. Był im potrzebny.
Następnego dnia odnalazł go Aleyn. Był jeszcze bardziej wystraszony niż w nocy, mimo że tym razem wojownik nie groził mu śmiercią.
- Mój ppan chce się ttobą widzieć. Będzie czekał w ppołudnie w starym zzamku za mmiastem.
- Powiedz swojemu panu, ze jeśli chce ze mną rozmawiać, to niech sam do mnie przyjdzie.
- Ale...
- Odejdź!
Galahar był wściekły. miał ochotę na kimś odreagować swoja złość. Cieszył się przynajmniej z tego, że Aleyn nie przekazał mu tej wiadomości w towarzystwie Ornory i reszty.


