Rome  zobacz opis świata »

Dopis 65: Cholera , daliśmy się podejść jak...

« poprzedni dopis
 
- Cholera, daliśmy się podejść jak dzieci! Zabiję go!

- Bogowie mu sprzyjają, ale już niedługo. Następnym razem nie uda mu się skryć w mroku nocy. Spokojnie. Mamy wyraźnie rozkazy. Nie możemy go teraz zabić. Dziewczyna sobie bez niego nie poradzi. Jego los i tak jest już przesądzony.

Dwaj mężczyźni znikli w ciemnościach rozmawiając półgłosem.

Tymczasem Galahar najspokojniej w świecie położył się spać. Był pewny, ze jeśli nawet go rozpoznają, to on i tak nie ma się czego obawiać. Był im potrzebny.

Następnego dnia odnalazł go Aleyn. Był jeszcze bardziej wystraszony niż w nocy, mimo że tym razem wojownik nie groził mu śmiercią.

- Mój ppan chce się ttobą widzieć. Będzie czekał w ppołudnie w starym zzamku za mmiastem.

- Powiedz swojemu panu, ze jeśli chce ze mną rozmawiać, to niech sam do mnie przyjdzie.

- Ale...

- Odejdź!

Galahar był wściekły. miał ochotę na kimś odreagować swoja złość. Cieszył się przynajmniej z tego, że Aleyn nie przekazał mu tej wiadomości w towarzystwie Ornory i reszty.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.