Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 683:Cholerna pieprzona...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


Cholerna pieprzona miłość! Po co ona w ogóle przyszła? No po co?! Przecież jej nie chciałam, nie potrzebowałam. Dobrze mi było tak jak było. Odebrała mi wszystko to, co w sobie ceniłam. A nic w zamian nie dała, nic poza bólem i tęsknotą. Przecież to i tak nie ma sensu, po co jeszcze w tym tkwię? Dlaczego nie umiem mu nic powiedzieć, dlaczego nie umiem mu wygarnąć i powiedzieć, co mnie w nim denerwuje? Bo co, bo go kocham? Ale czy to jest kochanie? Przecież, gdybym go naprawdę kochała, to nic by mi w nim nie przeszkadzało, a z dnia na dzień, znajduję coraz więcej rzeczy… Kiedyś wybuchnę, nie wytrzymam i wybuchnę. Wiem, będę tego później żałować, będę ryczeć i mieć wyrzuty sumienia, ale co ja na to poradzę? W dodatku, czuję że coś kręci, że coś nie jest tak, jak być powinno… Ma jakąś tajemnicę, coś ukrywa. Dlaczego nic o sobie nie chce mówić? Dlaczego wykręca się, jak zadaję osobiste pytanie, dlaczego tak nagle zmienia plany, dotyczące nas obojga. Mieliśmy jechać do Ustki, oczywiście nie jedziemy, dlaczego? Sama nawet nie wiem! Nie podoba mi się już to. Na pytanie dlaczego nie jedziemy, co się stało, usłyszałam „dużo by mówić… wystąpiły pewne komplikacje w pracy…” – akurat! Jakoś wcześniej miał załatwione wolne na ten termin, a teraz nagle nie ma? Tak kilka dni przed planowanym wyjazdem?!

Jeszcze to całe wesele jego brata… Wcale nie mam ochoty tam iść. Tym bardziej, że będzie tam cała jego rodzina…

Odejdę od niego. Może jeszcze nie teraz, może jeszcze poczekam miesiąc, zobaczymy jak to dalej będzie. Ale jeżeli tak jak jest teraz, powiem dosyć. Przecież to jest chore! Raz, odległość… Ja w Polsce, on w Niemczech, dwa, jego ciągła praca… czasami nawet nie ma czasu, żeby napisać mi głupiego esa… trzy, nie będzie go tu wtedy, kiedy być powinien (moja 18stka, święta, sylwester, studniówka). Po cholerę mi taki związek? Tylko… czy łatwo będzie mi odejść od kogoś, do kogo coś czuję? Pewnie nie, ale nie widzę innego wyjścia z tej chorej sytuacji. Nie widzę chociażby odrobiny sensu tego związku, przecież jest on zupełnie pozbawiony jakichkolwiek kształtów związku, jest bez przyszłości. Bardziej przypomina mi to jakąś bliższą znajomość niż związek. Niejeden kolega wie więcej o mnie, lepiej mnie zna i lepiej traktuje niż on. A nasze rozmowy? Skype i gg… Na takich samych zasadach utrzymuję kontakt i znajomość, z niektórymi użytkownikami piszmy. Tyle, że w naszych rozmowach, raz na jakiś czas pojawi się jakieś czułe słówko i tyle… Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek wpakuję się w tak dziwny związek, który w gruncie rzeczy nawet związkiem nie jest.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Miłość nie zabiera a daje i jeżeli jest inaczej to pokuszę się o stwierdzenie, że ja zakończyłabym taki układ. Jesteś młoda, nie zakładaj sobie kajdan oczekiwania, tęsknoty bo chociaż to składniki miłości to poczucie, że coś tracisz a nie zyskujesz temu przeczy.


Plusik za wyrażone emocje, mam nadzieję, że trochę pomogło ;)


Dziękuję bardzo :) Rozmawiałam z nim o tym... Stwierdziłam, że dam mu miesiąc na poprawę, jeżeli nic się nie zmieni, będę zmuszona się z nim pożegnać...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.