Bliźniaczki  zobacz opis świata »

Dopis 51:Chwilę później stałam przed biurkiem w...

« poprzedni dopis
 

ks_hp 66

Od: 28.09.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 412,


Chwilę później stałam przed biurkiem w gabinecie rektora. Nogi trzęsły mi się jak galareta, umysł był jak wyżęta gąbka. Spuściłam oczy na swoje stopy, natomiast rektor - doktor Stanisław Kubała - wpatrywał się we mnie usilnie swoimi bladoniebieskimi oczami.

- Cóż - powiedział, kiedy seria jęków i pomruków, dobywających się z włączonego dyktafonu, umilkła. - Chcę wiedzieć, co wydarzyło się wczorajszego dnia.

Nadal miałam tępo utkwiony wzrok w czerwonym dywaniku, leżącym pośrodku gabinetu. Rektor patrzył na mnie zza swoich prostokątnych okularów. Na czubku głowy lśniła mu łysina, ale po bokach, nad uszami, miał jeszcze trochę siwych włosów.

- Słucham - ponaglił mnie. - To jest niepodważalny dowód na to, że wczoraj działo się coś, co...

Nagle rozległ się trzask otwieranych drzwi i do środka wpadł Michał, a za nim sekretarka.

- Mówiłam mu, że nie może wejść, że jest pan zajęty, doktorze... - tłumaczyła się.

- W porządku, niech zostanie - powiedział spokojnie Kubała, ale minę miał zdziwoną: podniósł wysoko brwi, a źrenice jego oczu rozszerzyły się.

- Tak więc? - rzekł po chwili, kiedy zostaliśmy sami w trójkę w zamkniętym gabinecie. - Co mają mi państwo do powiedzenia? Jesteście oboje w to zamieszani, więc oboje odpowiadacie za wczorajszą sytuację.

- Ja... ja... - jąkałam się tylko. W gardle urosła mi wielka gula, nie potrafiłam wykrztusić ani jednego słowa więcej. - Ja...

- Panie doktorze - odezwał się Michał, przerywając moje bezsensowne próby wytłumaczenia się - to wszystko jest jedną wielką pomyłką.

- Proszę? - odrzekł rektor, a jego brwi znalazły się prawie na czubku głowy, tam, gdzie była łysina, tak wysoko je podniósł. Jednocześnie zmarszczył nos, wyglądający jak bezkształtny kartofel. - Jaka pomyłka? O czym pan mówi?

- To nagranie... to nic.

Rektor odchrząknął, ale milczał.

- To nagranie to... my wczoraj... - Michał odetchnął głębiej i zaczął od nowa: - Laura przygotowywała się wczoraj do pracy na temat aborcji.

- A co do tego mają te niezidentyfikowane odgłosy?

- Ponieważ oglądaliśmy film pornograficzny.

Zapadła nieprzyjemna cisza, w powietrzu wisiało kłamstwo. Zerknęłam kątem oka na Michała. Co on kombinuje? Co za bzdury? Kto w to uwierzy?

- Laura ma prawie gotową pracę na temat aborcji, ale brakowało jej czegoś jeszcze. Pamiętam, jak dawniej również miałem podobny temat, dlatego użyczyłem jej swojej rady, by pooglądała film pornograficzny, gdyż to pośrednio dotyczy tejże pracy.

- W jaki sposób?

- Wiemy, ile kobiet na świecie chciałoby mieć dzieci. A nie może ze względów zdrowotnych bądź genetycznie uwarunkowanych. Natomiast inne... ekhm... damy lekkich obyczajów... są zdolne do tego, by zajść w ciążę, by urodzić dziecko, ale decydują się na to, by używać środków antykoncepcyjnych, ponieważ na tym zarabiają, albo korzystają z pomocy lekarza i podwiązują jajniki, by móc bez obaw uprawiać seks bez zabezpieczenia. Ten film był potrzebny, by unaocznić to Laurze, która wcześniej niczego takiego nie oglądała.

Byłam w szoku. Naprawdę głębokim szoku. Jak on mógł wymyślić takie idealne kłamstwo? Przecież to bardzo możliwe, o czym on mówił.

- W filmie pornograficznym kobieta uprawia seks, aby zbić na tym fortunę. Owszem, nie jest to jej winą, że inne kobiety nie mogą zajść w ciążę, ale w pracy Laura chciała ukazać tę ironię, która rządzi naszym życiem. Wcale nie chodziło o to, by zabawić się przy dobrym filmie, lecz po to, by dobitnie ukazać prawdę świata. To tyle.

Rektor był niezwykle zaskoczony, ja również. Patrzył to na mnie, to na Michała, jakby zastanawiał się, czy ma uwierzyć w tę bajeczkę. A potem...

- Bardzo przepraszam za to nieporozumienie - powiedział i wstał. Podał rękę mnie (pocałował ją!), a potem Michałowi. - Oczywiście, że to pomyłka, jak mogłem tak pomyśleć. Ale to podobieństwo głosów...

- Doskonale wiem, kto to nagrał, więc jeśli się nie mylę, Radon stał pod drzwiami, a wiadomo, że dźwięk jest przytłumiony. Stąd to mylne wrażenie.

- Tak, tak, oczywiście. Przepraszam raz jeszcze. Kaseta zostanie wyrzucona, ale was proszę i tak, żebyście więcej nie oglądali takich rzeczy.

- Chodziło tylko o uwydatnienie tego w pracy Laury, która nie widziała wcześniej takich...

- Wiem, wiem. - Doktor podszedł do drzwi i otworzył je. - Przepraszam za pomyłkę raz jeszcze i życzę miłego dnia.

A gdy wychodziliśmy, zdążył jeszcze rzec:

- Nie mogę się doczekać tej pracy, pani Lauro.



Kiedy maszerowaliśmy korytarzem, targały mną sprzeczne uczucia. Z jednej strony cieszyłam się, że wymsknęliśmy się z rąk rektora, ale z drugiej byłam zła na Michała.

- O co jesteś taka wściekła? Chyba dobrze, że nas uratowałem z tej opresji?

- Tak, dobrze. Ale teraz przez ciebie muszę napisać pracę jak najszybciej! I ty mi w tym pomożesz!

A on się tylko roześmiał!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Daję plusa, bo wpis mi się podoba:) Nawet bardzo. Świetny pomysł z tym filmem pornograficznym.


a dziękuję :)


Tez miałam dać - super pomysł, nie wpadłabym. xd


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.