Wielkość wyobraźni  zobacz opis świata »

Dopis 1:Chyba sobie mogę na to pozwolić by...

 

safari 2

Od: 11.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 74,


Chyba sobie mogę na to pozwolić by wkleić kilka z moich postów na forum :D
Wszystkie są z jednej i tej samej lokacji
Stwierdziłam, że jednak zostawię imiona w tym ^^



" W ten pojawiła się bardzo mroczna energia przepełniona nienawiścią i czystym złem. Była niemal taka sama, której szukał, ale się różniła. Van'D pewnie chciał już coś powiedzieć, gdy obok buchnął czarny ogień złożony z czarnej Ki. Rozległ się histeryczny, szaleńczy śmiech, co nie wróżyło raczej nic dobrego. Ów chichot przez jakiś czas się swą siłą wwiercał w głowę Halfa, ale po chwili ucichł. Z ognia rozległ się kobiecy głos przepełniony nienawiścią, a potem znów ten śmiech. Greef stał i się patrzył jak z dymu wyłania się kobieca sylwetka mrocznej istoty, która posiadała skrzydła. W razie czego ustawił się w pozycji bojowej, by być gotów na walkę. Wokół demonicy buchała czarna aura, która była równie czarna co jej serce. Gdy Greef ujrzał jej twarz, to już wiedział, że jej uśmiech nie przypadł mu do gustu. Do tego wyraźnie czuł, że nowoprzybyła jest potężną istotą. Nie atakowała, ale wszystko może się zdarzyć. Dla zabawy zaczęła wyliczać. To raz na Halfa wskazywała, to raz na nowopoznanego Nameczanina. Half w tym czasie się zastanawiał, co ma znaczyć ta dziwna sytuacja. Wyliczanka się skończyła i padło na niego. Ironicznym tonem go przeprosiła, co dla Greefa jeszcze bardziej źle wróżyło. Nie wiedział co ona ma zamiar zrobić. Mógłby walczyć lub też próbować uciec, ale była zbyt wielka różnica poziomów. Lecz gdyby zdołał zwiać, to by się ta zajęła Namekiem, a zresztą potem nim. Właśnie wyglądała na taką, która lubi bić słabszych i ewentualnie ich mordować z zimna krwią. Przełknął nerwowo ślinkę. Jeszcze w takiej sytuacji nie był. Owszem, byli potężni przeciwnicy, ale nie tacy jak ONA.

Demonica poczęła powoli, krok po kroku iść w jego kierunku. Greef był coraz bardziej spięty przez co nerwowo wachlował ogonem. W końcu na niego wybór padł. Zaczął żałować, że z nim nie ma teraz Mistica. Jak widać, był zdany na łaskę Hikaru, bo bez niego z tak potężnymi istotami jak ta obecna demonica, nie ma najmniejszych szans. Widział z jakim wzrokiem na niego patrzyła, aż mu ciarki przeszły po plecach. Zawsze starał się być odważny, ale teraz... W jej oczach widział mord i rządzę świeżej krwi. Widział jak się ta od czasu do czasu popatrywała na Vana. To była gra w jej mrocznym wykonaniu. Bawiła się z nimi, a szczególnie przyszłą ofiarą. Zbliżyła się dostatecznie do niego. Raz Saibaimenowi śmierć. Greef ją zaatakował. Uderzał nogami i pięściami także i ogonem, rzucał pociskami, a ona nic. Nic jej nie było, nic ją to nie ruszało, do tego miała twardą skórę. W pewnym monecie niezauważalnym ruchem złapała Halfa za nadgarstki i je wykręciła łamiąc i gruchocząc kości. Słychać było trzask kości. Greefis poczuł niewyobrażalny ból, którego nigdy dotąd nie czuł. Zazwyczaj nie okazywał grymasu bólu, ani nawet nie pisnął gdy trener zdzielił go pięścią w krocze. Zawsze przemilczał odczucie bólu. Nie okazywał emocji. Teraz to było zupełnie co innego. Ból był tak wielki i nie do wytrzymania, że zaczął się wydzierać. Buchnęła złocista aura, która poczęła się mieszać z jej mrocznym płomieniem. Jego twarz była wykrzywiona nieprzyjemnie, a przez długi czas wydobywał się z jego gardła krzyk. Darł się wniebogłosy puki nie ochrypł i nie znikła żółta poświata. Ta widać się tym degustowała z radością.

Potem demonica go obróciła i wbiła swe długie kły w jego szyję. Poczuł nieprzyjemne ukłucie. Jego obecnie zwolnione obie ręce opadły bezwładnie wisząc niczym szmaty na sznurku. Nie mógł nimi poruszać. Były bezwładne. Potworzyca poczęła wysysać jego krew. Na ostatek próbował znów uaktywnić swą aurę, ale ta szybko znikła jak się pojawiła. Czuł jak coraz bardziej słabnie, jak mu drastycznie energia ubywa. chciał się wyrwać, ale nie miał na to sił. Jego włosy wróciły do normy, a ta z kolei dalej piła. Z Halfa coraz więcej uchodziło sił witalnych jak i Ki. Gdy ta ugasiła swe pragnienie, zdzieliła go od tak w tył głowy. Nie do końca było to pewne czy ta przypadkiem czy też specjalnie nie sprawiła, że mu czaszka pękła w tym miejscu. Wszystko wokół zrobiło się nagle czarne i stracił świadomość. Nawet nie miał pojęcia, że ta nim od tak po prostu rzuciła jak śmiecia w ziemie. Greefis był w tak tragicznym stanie, że aż na skraju śmierci obecnie przebvwał. Dusza już się rwała by zerwać z cielesnymi okowami. Half teraz stał w całkowitej ciemności. W ten przed nim pojawiło się białe, oślepiające światło. Pójdzie w stronę tej tajemniczej poświaty, czy ktoś go wyratuje od niechybnej śmierci ? Czy Slash się w końcu pojawi i co z tym Namekiem ? "

" Czarna pustka i to światło... Słyszał wiele głosów, które go usilnie namawiały by w nie wkroczyć. On jednak stał nie bardzo wiedząc co się dzieje. Umierał już w tej chwili ? Tego nie wiedział dokładnie. Ten stan, w którym obecnie przebywał, przypominał to poprzednie gdy był nieprzytomny gdy został uprowadzony siłą. Lecz tu było zupełnie inaczej. Nie było żadnych scenek z życia. Było tylko to tajemnicze światło w nieprzebytych ciemnościach. Był ciekawy tego zjawiska. Nawet zaczynał się przekonywać do głosów, które znikąd rozbrzmiewały, by tam wszedł w ten strumień. Umierał.... Teraz dalsze życie nie miało najmniejszego znaczenia. Zrobił krok w stronę światłości. W świecie żywych nagle serce mu stanęło. Na jak długo ? To się okaże... "

" Już zaraz miał wkroczyć w tajemnicze oświetlenie. Nagle świetlisty strumień począł się oddalać, a głosy ucichły. Co się działo ? Na to Half odpowiedzi nie znał. W tym czasie przybył Hikaru z senzu ze sobą. Zdążył zainterweniować nim serce Halfa na dobre by stanęło. Po raz trzeci magiczne ziarno zostało użyte wobec zielonowłosego.

Greefis poczuł grunt pod sobą. Twardy i zimny. Wyczuł, że coś po części mu w gardle zostało, połknął to i poczuł się znacznie lepiej. Nie czuł już bólu, rany się zagoiły, czuł się świetnie. Kości rąk się zrosły prawidłowo tak jakby nie doszło do ich pogruchotania przez demonice. O dziwo przez cały czas miał przy sobie swój worek w podobnym kolorze co ubranie. Otworzył oczy. Wszystko było zamazane i jakby wirowało. Ujrzał kogoś nad sobą. To był Mistic. Wzrok się wyostrzył, ale przez krótką chwilę Half widział podwójnie, potrójnie jak nie i poczwórnie tą samą twarz. Hikaru go przeprosił, a Greef tylko się lekko uśmiechnął w podzience i nieco z trudem się podniósł. Wstając na nogi się z lekka zachwiał, ale nie upadł. Widział, że Hikaru źle odebrał stan w jakim on się niedawno znajdował. Niedaleko stał Slash, a gdzieś obok Van, którego dopiero co poznał. Przez cały czas gdy był na granicy śmierci i życia, to nie miał pojęcia co się wokół działo. Pewnie nie raz znajdzie się w podobnej sytuacji... "
 
1
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.