Krótka historia  zobacz opis świata »

Dopis 28:"Ciepłe kluchy" Weronika przygotowywała...

« poprzedni dopis
 

kaga92 4

Od: 19.03.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 28,


"Ciepłe kluchy"



Weronika przygotowywała śniadanie w niezwykłym dla siebie pośpiechu. Tego rana budzik dziwnym trafem nie zadzwonił i nie obudził jej. Zaspała. W ciągu swojej 10 letniej kariery matki i żony jeszcze się jej to nie zdarzyło. Czuła, że ma obowiązek zająć się porankiem w domu. Wiedziała zresztą, że jeżeli ona nie zadba o to by poranek odbył się wedle ustalnego porządku, to nikt inny tego nie zrobi. Uważała też, że jest to najważniejsza część dnia. Była bardzo ambitną kobietą, w przeciwieństwie do swojego męża.

Od kiedy stracił pracę trzy lata temu, nie zrobił praktycznie nic w tym kierunku, zeby to zmienić. Ciągle tylko powtarzał, że " jeszcze do niego przyjdą na kolanach".

- Jedzcie dzieci.

- A czemu nie ma płatków? - zapytała mała blondyneczka ze złoto-brązowymi oczami.

- Bo mamusia dzisiaj nie zdążyła kupić.

Weronika weszła do sypialni i usiadła na skraju łóżka.

- Kochanie...mógłbyś wyprawić dzieci do szkoły? Ja muszę już wychodzić.

- Nie mogłaś do jasnej cholery wstać wcześniej, tylko mi dupę zawracasz? - wychrypiał zdenerwowany kładąc na głowę poduszkę i zatykając sobie uszy.

- Budzik się nie włączył. Nie wiem co się stało...- zaczęła się usprawiedliwiać - wstaniesz? Ja naprawdę muszę już wyjść.

- To idź, zaraz wstanę.

Weronika rozdrażniona zachowaniem męża wyszła z sypialni trzaskając ostentacyjnie drzwiami. Jadąc do pracy popłakała się. Często to robiła. Codziennie zastanawiała się jak mogła wyjść za takiego mężczyznę? Jak to się stało? Czy zawsze taki był, a ona była ślepa? Miała już tego serdecznie dość. Nic nie robił. Siedział cały dzień w domu, a kiedy wróciła, jeszcze sprzątała po nim brudne talerze, skarpetki porozrzucane po łazience, szła do sklepu, przygotowywała mu obiad, stawiała pod nos, słuchała jak narzeka, zmywała po nim i tak w kółko. Raz na miesiąc udało jej się uprosić męża, by w czymś jej pomógł, ale zawsze kończyło się to tygodniowym gadaniem, że go wykorzystuje i że on nie jest jakąś pieprzoną gosposią, żeby zajmować się takimi rzeczami i jak bardzo się przy tym zmęczył. Pominęła już fakt, że w łóżku również im się nie układało odkąd stracił pracę. Jej frustracja pogłębiała się z dnia na dzień i przed poddaniem się ratowała ją tylko praca, którą uwielbiała i dzieci, które kochała ponad wszystko. Mąż był udręką. Postanowiła rozprawić się z tym raz na zawsze po powrocie do domu. I tak też się stało.

-Masz. Tu jest lista zakupów, przejdź się do marketu. – powiedziała wchodząc do jego „świątyni”, czyli dawnego gabinetu, który teraz służył tylko jako salon gier.

- Ja?

- A co? Przerasta cię to?

- Uważaj co mówisz… - ostrzegł ją.

- Lepiej ty uważaj. Mam cię dość. Nie jestem twoją służącą, więc bądź łaskaw zmienić swoje zachowanie, albo będziemy musieli się pożegnać.

- A co ty do mnie masz? – spytał przerażony

- Już nie mogę znieść tego, że nic nie robisz, tylko użalasz się nad sobą. Jesteś jak…ciepłe kluchy. Weź się w garść! – krzyknęła.

- Ciepłe kluchy? To chyba nie było dobre porównanie…przesadziłaś! Wiesz dobrze, że to nie moja wina, że nie mogę…że jak kiedyś…że…

- Właśnie, ze twoja. To, że ci nie staje to też twoja wina. Ciepłe kluchy! – wycedziła ze wstrętem.

Mężczyzna spojrzał na nią spode łba.

- Udowodnię ci, że nie jestem jak żadne pieprzone ciepłe kluchy! Udowodnię! – krzyknął i wybiegł z pokoju. Jednak tego potrzebował. Weronika uśmiechnęła się do siebie.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Perfidne kłamstwo


* ustal[o]nego

* kierunku, [ż]eby

* Kochanie[ ][M]ógłbyś

* Nie wiem[,] co

* usprawiedliwiać[.] - [W]staniesz?

* zastanawiała się[,] jak

* układało[,] odkąd

* marketu[/.]

* tylko[,] jako

* Uważaj[,] co

* przerażony[.]

* jak...[ ]

* porównanie...[ ][P]rzesadziłaś

* mogę...[ ]

* kiedyś...[ ]

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.