Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 125: Ciii… ...

« poprzedni dopis
 
***

- Ciii… - Kelia poczuła czyjąś dłoń na ustach, otworzyła oczy i zobaczyła Mariusa. Zabrał rękę, pozwalając jej znów oddychać.

- Ubieraj się, ale szybko! - wyszeptał, podając jej ubranie, nie patrzył na nią, zbliżył się do okna i wyjrzał wyraźnie zaniepokojony. Podeszła, zapinając bluzkę.

- Tam, na lewo, coś się zbliża, a ja nie chcę tu być, jak nadejdzie - mruknął i ruszył do drzwi. Rzeczywiście, coś tam było, coś złego, bardzo złego i faktycznie zbliżało się do osady. Zrobiło jej się zimno, a włoski na ręku stanęły.

- Nerian i Eldan! - mruknęła i pobiegła za Mariuszem.

- Po cichu! - Złapał ją za ramię. Poszedł pierwszy, jak cień zbiegł po schodach. Nerian leżał na ławie, włosy spadały na podłogę. Kelia już wyciągnęła dłoń, aby go budzić, ale Marius odsunął ją.

- Zostaw, on nie śpi. Wędruje, zaraz wróci.

Skinęła głową, drzwi otworzyły się cicho i z dworu wszedł zaniepokojony Goniec, który, gdy zobaczył Kelię i Mariusa, wskazał głową drzwi i pokazał broń. Morderca skinął głową, ktoś z śpiących mruknął coś i stracił kufel. Zamarli, ale nikt się nie obudził. Marius podszedł do Neriana i objął go ramionami, mężczyzna zaczął się wściekle rzucać i jęczałby, gdyby nie dłoń Mariusa. W końcu otworzył oczy pełne bólu.

- Szybko. Uciekamy. Cholera szybko – wyszeptał, gdy mógł już mówić. Kelia spojrzała na niego przelotnie.

- Marius, dziewczynka. Musi jechać z nami.

Marius, jakby wiedział, o kim mowa, ruszył do kuchni, Goniec bez zastanowienia poszedł za nim. Zdążył zobaczyć, jak gospodarz podrywa się, a w ręku Mariusa coś błyska, martwy mężczyzna upadł, brocząc podłogę krwią, która tryskała z rozciętego gardła. Dziewczynka o twarzy anioła krzyknęła, ale zaraz też upadła, nieprzytomna, uderzona mocno przez wyraźnie spieszącego się Mariusa, który, nie czekając, złapał ją w pół, zarzucił na ramię i wyniósł tylnym wyjściem. Goniec chciał ruszyć za nim, ale wpadła na niego służka, której krzyk obudziłby umarłego. Przez drzwi wpadł Wolfgang, który spojrzał na wszystko, wrzasnął, budząc towarzyszy i zaatakował Gońca. Chwilę wcześniej, Kelia złapana za rękę przez Neriana została pociągnięta na dwór. Prawie go nie widziała, był jak cień i poruszał się w mroku z wielka łatwością. Biegli w stronę koni, gdy usłyszeli odgłosy walki dochodzące z gospody. Kelia krzyknęła do Eldana, ale Nerian popchnął ją w stronę stajni, gdzie czekały konie zawczasu przygotowane przez Mariusa.

- Szybciej - warknął na ich widok.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*Prawie go nie widziała, był jak cień i porusz[ał] się w mroku z wielka łatwością.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.