Wolny głos  zobacz opis świata »

Dopis 7:Co mnie denerwuje? Wkurza mnie , że...

« poprzedni dopis
 

Lolita 33

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 106,


Co mnie denerwuje?

Wkurza mnie, że ludzie są tak ograniczeni pieprzonymi stereotypami. Wpadłam mojemu nowemu szefowi w oko. Mi on też. Jednak sami dobrze wiecie jakie to nasuwa skojarzenia. Zaraz inne kelnerki będą mówiły, że daje mu dupy, mam większą kasę, mam fory itd itp.

Denerwuje mnie takie ograniczenie myślenie ludzi.

Wiem, więc że nie mogę prowokować żadnych sytuacji, podpuszczać go, kokietować, flirtować, odwzajemniać zainteresowania. Nie mogę. Muszę udawać, że jestem obojętna, albo jeszcze najlepiej, że mam faceta, żeby inne dziewczyny nie były zazdrosne, żeby nie patrzyły na mnie wilkiem, żeby nie uprzykrzały mi jak narazie, całkiem miłej pracy.

Uważam to za sytuację całkiem do dupy i wszyscy odradzają mi dalsze spotkania z nim po pracy, dopóki jeszcze nikt tego nie zauważył i o tym nie wie. A spotykanie go, sprawia mi tyle radości.

Lubię widzieć te jego uśmiechnięte, nadal chłopięcie oczy, pomimo już dojrzałego wieku, kiedy tylko przekroczę próg jego restauracji.

Lubię sposób w jaki ze mną rozmawia, używając słów, których nie do końca rozumie i czasem zupełnie nie pasują do kontekstu. Czasem jednak, udaje że nie rozumie, a dobrze wie o co chodzi.

Jest obcokrajowcem...co w sumie stawia mnie na jeszcze gorszej pozycji.

Mój jeden z dobrych kolegów mówi : "Utnij to zanim jeszcze zdążyło na dobre wykiełkować i koniec tematu". Ma rację. Jeśli chodzi o pracę, to zdaję sobie sprawę z tego, że to nie przelewki.

Zależy mi na niej, więc muszę robić wszystko, żeby ja utrzymać, czyli muszę unikać Juliano.

I to mnie właśnie tak bardzo denerwuje.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

Hmmm a ja nie nawidze ludzi, ktorzy mowia mi co maja robic ;] Olej kolege, rob to co chesz i na co masz ochote, bo lepiej zalowac tego co sie zrobilo niz zalowac tego ze sie nie sprobowalo. A noz okaze sie ze znalazlas swoje szczescie. Innym od tego wara, bo nie sa ani toba, ani nim ani materacem aby cokolwiek osadzac... Niech sie lepiej zajmą soba.


Ja mam na to jesdno dobre przyslowie i trzymam sie go jak mantry w zyciu:


Accept everything about yourself--I mean everything. You are you and that is the beginning and the end--no apologies, no regrets.


chodzi o to, że ja NIE MOGĘ, stracić tej pracy...pod żadnym pozorem, a on ma nad sobą jeszcze jednego szefa....To wszystko jest za trudne, żeby mogło się udac.


Wiem co czujesz Kasiu... i jakie to jest dla Ciebie trudne. Ale uważam, że życie jest zbyt piękne i zbyt krótkie, żeby czegoś sobie odmawiać... Lublin przecież nie jest malutki i z pewnością znajdziesz lepszą pracę ^_-


Co to za praca, która zamiast dawać satysfakcję niesie ze sobą męki???


Sama sobie odpowiedz...


Głowa do góry, szable w dłoń i do przodu! Nigdy do tyłu ^^


Będzie dobrze, a może być lepiej ^_-


Pozdrawiam ^^


Rób to, co podpowiada Ci serce. Lepiej żebyś straciła pracę, niż szansę na szczęśliwy związek. Nie przejmuj się tym, co mówią ludzie. Życzę powodzenia.


Pozdrawiam.


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.