Co teraz?

kredka115 1

Od: 10.08.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 6,


Opis świata:

Czuje sie taka samotna. Robię wszystko żeby pozbyć się tej myśli, ale nie potrafię!
Wiem, że mam przyjaciół i jest na tym świecie KILKU ludzi, którzy mnie cenią i lubią, jednak teraz tego nie pojmuję. W mojej głowie dzieją się jakieś niemożliwe rzeczy, nie rozumiem tego, ani nie potrafię tego nazwać.
Od około tygodnia borykam się z samą sobą. Nie wiem, może to jakieś załamanie nerwowe?
Wstaję rano i klnę pod nosem, że muszę przeżyć kolejny dzień. Idę do szkoły gdzie udaję, że jest dobrze. Pierwszego września poszłam do nowej szkoły i nie znam tych ludzi na tyle żeby im opowiedzieć o tym co we mnie siedzi, dlatego udaję, że nie jest źle.
Kiedy wracam słucham muzyki. Piosenki, które zawsze powodowały, że chciało mi się tańczyć teraz brzmią jakoś tak obco, niedostępnie, niezrozumiale... A te wolniejsze, ballady o miłości przyprawiają mnie o myśli "Dokładnie tak jest, co ja mam teraz ze sobą zrobić?".
Idę dalej ulicą i widzę najpierw mężczyznę, który ma wade postawy, która powoduje, że chodzi z kolanami zachodzącymi na siebie, dalej kobietę z dzieckiem na rękach, która z łzami w oczach błaga o pieniądze i jeszcze na dobitke rodziców wiozących w wózku swoje niepełnosprawne dziecko. I tak sobie myślę "Dlaczego ja jestem smutna? Ci ludzie mają 1000 razy gorzej niż ja, a jakoś walczą...". A z drugiej strony, czy problemy można porównywać? Każdy ma inną hierarchie wartości. Mimo to czuję się taką egoistką. Nienawidzę egoistów!
Pomyslałam, że jeśli mam kłopoty, to ucieknę w naukę. Zazwyczaj pomagało, ale teraz? Dostałam się do jakiegoś marnego technikum na fototechnika(w sumie cieszę się, że uczę się fotografii), a chciałam iść do liceum ogólnokształcącego do klasy humanistycznej z historią w zakresie rozszeżonym oraz łaciną. W tej szkole mam co prawda historię i uczę się jej mimo, że nauczycielka nie odpytuje z wiedzy, ale czuję jakiś taki niedosyt.
Chodzę jeszcze na tańce. Zawsze to lubiłam, chociaż nie zajmowałam dobrej pozycji w układzie. Przez wakacje bardzo za tym tęskniłam. A w środę poszłam na zajęcia, potańczyłyśmy nasze wszystkie układy i znów ten beznadziejny zawód. Znów znalazłam się w ostatniej linii i znów nikt mnie nie słucha.
A miłość? Mam chłopaka, który mieszka 6 godzin pociągiem ode mnie. I znów wiem, że jeśli go kocham, to nie powinna to być przeszkoda, ale ja go teraz tak potrzebuję, a nie mogę go ani przytulić, ani powiedzieć, że coś jest nie tak.
Wszystko jest do d... WSZYSTKO! Chciałabym przestać czuć. Do pewnego czasu sądziłam, że sen jest najlepszym rozwiązaniem, ale kiedy po całym dniu mordęgi kładę się do łóżka z tymi okropnymi myślami, mimo największych chęci nie mogę zasnąć, a gdy to się w końcu udaje śnią mi się okropne rzeczy, a rano budzę się jeszcze bardziej zmęczona i pogrążona. I tak od poniedziałku, a dziś jest sobota, więc trochę mi się nazbierało. Regurlarnie piszę w pamiętniku i jakoś bez ulgi. Moim największym marzeniem w tej chwili jest przestać czuć...Nie chcę się zabić. Zawsze się tym brzydziłam i teraz też. Samobójstwo to chyba najgorsze, co człowiek może zrobić.
Ale tak jest beznadziejnie...

Dopisy:

1. Teraz jest zdecywowanie lepiej . Piszę...  16.09.2010 czytaj»
2. Świat jest mały . .....  18.09.2010 czytaj»