Co to jest sumienie? Coś co nas uczłowiecza chciałoby się rzec… Czym jestem starszy, tym bardziej mam to sumienie w dupie. I z takim podejściem jest łatwiej, ono jakby ucicha.
Ja dzięki temu nie cierpię.
Kiedyś wiele rzeczy, które zrobiłem, prześladowało mnie w postaci owych wyrzutów sumienia. Żałowałem, byłem zdołowany i musiało minąć trochę czasu zanim znowu dopuściłem się jakiegoś sodomickiego czynu. Czy to by było chlanie do rana, czy dymanie jakiegoś lachociąga spotkanego w barze, czy zwyczajnie jakieś inne gówniane zachowanie.
Po co to wszystko? Płakanie nad rozlanym mlekiem… A w zasadzie, to czego żałować? Kończę powoli ze swoim idealistycznym podejściem do życia, bo już się nie raz na tym przejechałem.
Wczoraj popiłem, podymałem koleżankę, która oprócz tego, że się lubi dymać nie ma innych walorów i wstałem rano z uśmiechem na twarzy. Ją zagoniłem do garów, bo jak się czasami pochla, to szybko się robi pierdolnik…


