Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 194: Co za dzień! A może lepiej...

« poprzedni dopis
 

Isis 238

Od: 12.10.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 564,


***



Co za dzień! A może lepiej powiedzieć - co za masakra! A może wogóle lepiej nic nie mówić? Może jednak pozwierzam się trochę...



No więc maturka z angola... Dziwne przeczucie mówi mi abym uzbroiła się w środek przeciwbólowy na "trudne dni". I nadszedł ten trudny dzień. Szkoda, że właśnie dzisiaj. Po pierwszym teście poczułam już pierwsze oznaki nadchodzącego bólu. Łyknęłam tabletkę i zadowolona, szykowałam się na drugą część egzaminu. Jednak natura postanowiła sobie ze mnie zadrwić. Po przesłuchaniu pierwszego nagrania, źle się poczułam. Może było to spowodowane również tym, że test okazał się cholernie trudny...? Ręce same zaczęły się trząść, a głos z kasety wogóle do mnie nie docierał. Czułam, że jeszcze chwila i odpłynę. Poprosiłam o wyjście. Dowlokłam się do pielęgniarki. Położyłam sie na kozetce. i wtedy... zaczęłam wyć z bólu. Dokładnie jak w moich wierszach, wyć z bólu, czując jak stukilowy kolos miażdży ci wnętrzności. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego. Myślałam, że umrę. W sumie, chciałam już stracić przytomność, chciałam się rozpłakać, ale... nie miałam siły. Zebrało się ludzi, wezwali pogotowie i moją mamę. Biedna mama... znowu się musiała martwić. Jakaś nauczycielka przez cały czas trzymała mnie za rękę. Nawet nie wiem jak się nazywała, ale byłam jej wdzięczna, za to, że mnie nie zostawiła.

I wtedy weszli oni, moi aniołowie stróże. Lekarz i ratownik. Zdziwiłam się, że lakarz w swetrze, a ratownik taki młody, prawie w moim wieku. Zdziwiłam sie, że nie poczułam bólu zastrzyku. Zdziwiłam się, że nie mogę podnieść powiek. Ratownik wyglądał na przestraszonego. Pewnie musiałam strasznie wyglądać, i straszne dźwięki z siebie wydawać. Miał jasne włosy. Potem wyszli i przyszła mama. Chwyciła mnie za rękę. Ból powoli odpływał, byłam już w stanie skupić na czymś wzrok.



W poniedziałek będę miała wizytę u ginekologa. Łaał... nie mogę się doczekać.



Jutro nie napiszę wosu. Haha... ale mam farta...



Jestem już po drugim zastrzyku... ała...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.